Ze skrajności w skrajność

Skrolując czasem społecznościówki łapię się na tym, że lubię zatrzymać się przy jakimś totalnie neutralnym, albo wręcz pozytywnym tekście. Myślę wtedy – “Nie tutaj już na pewno nie ma się do czego przyczepić” i z ciekawością otwieram komentarze, żeby dowiedzieć się jakiego problemu tym razem doszukali się dzielni rycerze interentu.

Wiem, to chyba jakaś wariacja masochizmu, ale przyznacie że jest to nieco fascynujące. Weszli na górę – źle, nie weszli – fatalnie. Maseczki – katastrofa, brak maseczek – tragedia. Szczepionki – na pewno nas zaczipują, brak szczepionki – chcą żebyśmy wszyscy zeszli w męczarniach. Jest chyba jakieś tajne interetowe stowarzyszenie, które za cel obrało sobie narzekanie. Co by się nie działo.

Dokładnie to samo dzieje się w naszym koroniarskim światku. Na pierwszy trening przyjechało kilku testowanych zawodników. Od razu pojawiły się pytania. A po co? A dlaczego? A za czyje? Kiedy po badaniach i kilku treningach im podziękowano, okazało się że za szybko, że znowu nie ma żadnych transferów i klub zaraz upadnie. 

W międzyczasie dostało się jeszcze Kaczmarskiemu i Długoszowi – że odchodzą, Bartoszkowi – że rzekomo nie pozwala im odejść, nowej rzecznik – bo po co nam nowe stanowiska (serio coś takiego przeczytałem) i za czyje pieniądze będzie tutaj pracować?… No i tak to się kręciło. Machałem sobie ręką na te wpisy, bo jak już zauważyłem wcześniej, takich malkontentów wysypuje totalnie pod każdym newsem. Starcia z ich mądrościami są po prostu nieuniknione.

Ale wczoraj już mi się ulało, bo jak wiadomo – za dużo to i świnia nie zeżre.

Korona sprowadza naprawdę dobrego grajka. Biorąc pod uwagę, że ciągle mierzymy się z masą problemów i było nie było gramy na zapleczu ekstraklasy, można powiedzieć nawet że to transfer hitowy. Dobre opinie, przyzwoite CV, profil zawodnika jakiego Koronie brakowało w talii. Nic tylko się uśmiechnąć i spokojnie czekać na efekty w praniu. Gdzie tam! Internet już wydał wyrok. „Szrot!”, „Gdzie logika?!”, „Znowu zagraniczny zaciąg!”, „Jak zwykle! Żenada!”. I tak cała taśma gorzkich żali.

źródło – korona-kielce.pl

Ocenianie przydatności po chociaż jednym rozegranym meczu, z trudem bo z trudem, ale jeszcze bym przełknął. Daje sobie jednak porąbać wszystkie kończyny, że żaden z komentujących do wczoraj nie wiedział że istnienie ktoś taki jak Marko Pervan. Nie wspominając już o oglądaniu go na boisku. Ocenianie po nazwisku czy narodowości wbitej w paszport nie jest nawet słabe. To czysty idiotyzm. 

Ja rozumiem, że mamy złe wspomnienia związane z transferami, które w gratisie pozostawił nam poprzedni zarządca. Ale czy jeśli w jakiejś knajpie, ktoś przypadkiem poda wam przypalone żarcie, to przestajecie chodzić w ogóle do restauracji, czy nie chodzicie do tej jednej konkretnej? 

W ciągu nieco ponad pół roku wokół Korony została wykonana tytaniczna praca stawiająca ją na nogi. Biorąc pod uwagę pozycję wyjściową jesteśmy w naprawdę dobrym położeniu. To zasługa pracy wielu, naprawdę wielu osób. U jej zarania leży kibicowsko-dziennikarski bunt, przekształcony potem w fajny ruch pod hasztagiem #NoweOtwarcie, wymyślonym i wprawionym w ruch przez tłiterowicza schowanego pod pseudonimem psiTA. Korona może być z tej odnowy dumna, ale to nie znaczy że praca została zakończona. Rzeczy do naprawienia czy poustawiania w klubie jest bardzo dużo. Dajcie tym ludziom pracować. Ocenimy ich po wykonanej pracy, bo przecież nikt w szkole nie stawiał wam ocen przed podejściem do odpowiedzi. Prawda?

źródło: korona-kielce.pl

Rozumiem też na czym polega obawa. Jeśli pół roku temu wajcha była wychylona maksymalnie w jedną stronę i klub przy każdym drgnięciu miał pod górkę, to niektórzy boją się, że zaraz pofrunie ona w przeciwną skrajność i stworzy się kult, niebezpiecznie zamykający oczy na to co się dzieje przy Ściegiennego. No bo jest super nie? Bez obaw – jeśli byłoby się do czego przyczepić, nie pozwolilibyśmy się wyprzedzić. Mimo że sami włożyliśmy w tę przemianę ogrom pracy, sami podpisujemy się pod #NowymOtwarciem i kibicujemy obecnej ekipie, to nie będziemy jej tubą propagandową. Nie na tym polega dziennikarstwo. Wciąż będziemy patrzeć na ręce, za dobre chwalić, za błędy ganić. A jeśli Pervan okaże się nowym Petrakiem, to z odpowiednią dozą przekąsu sami wam o tym powiemy. Ale na miłość… dajmy najpierw mu się wykazać. Trzymajmy dobrą atmosferę przy klubie, to jest to czego Korona potrzebuje teraz najbardziej.

A teraz uwaga. Internetowi wojownicy ładują broń. W drzwiach mamy kolejny transfer… Mario Zebicia.

Mateusz Żelazny
Mateusz Żelazny
Niektórzy znają tylko mój głos, inni kojarzą mnie z wizji. Każdy jednak wie, że mam żółto-czerwone serce. Od prawie dekady komentuję mecze Korony na antenie radia eM. Od 2017 roku ponownie pracuję w Telewizji Polskiej, gdzie poza innymi obowiązkami, mówię o Koronie i współtworzę Magazyn Sportowy. Kiedyś pisałem dla Przeglądu Sportowego - dziś, ku rozpaczy niektórych, piszę głównie na Twitterze oraz od niedawna tutaj. Poza tym piłkę znam na wylot. Zwiedziłem większość boisk i stadionów regionu jako zawodnik i sędzia.

Ostatnie artykuły

#WalczyszKorono 2 (wideo)

Pierwsza odsłona tej akcji zakończyła się sporym sukcesem… Mówią, że drugie części zawsze wychodzą gorzej i to zwykle odgrzewane kotlety… W tym...

Budzimy się! Czas na #WalczyszKorono 2!

Do startu rozgrywek I ligi pozostało już tylko kilka dni. Przed Koroną Kielce prestiżowe starcie z Widzewem Łódź, a my mamy wrażenie, że...

Sztuka pożegnań – pięta achillesowa w Koronie

Tekst o odejściu z Korony Mateusza „Rooneya” Bukłata okazał się być - póki co - najbardziej poczytnym w krótkiej historii www.bandaswirow.com, odbił...

Mateusz Bukłat odszedł z Korony… „Rooney” – dziękujemy za WSZYSTKO!

Mati, „Pan Bu”, „Bunio”, po prostu „Rooney”! Od 1 stycznia 2021 roku swoją 10-letnią pracę dla klubu zakończył Mateusz Bukłat - jedna...

Powiązane artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj