Utrzymanie przy zielonym stoliku? Nie, dziękuję

Pod koniec poprzedniego tygodnia przez media sportowe w całej Polsce przetoczyła się informacja, której jak przysłowiowej brzytwy chwytali się kibice Korony: „Reforma już teraz. Z ligi spadnie tylko ŁKS”. Chwytali się – śmiem twierdzić – bezrefleksyjnie, bo gdyby głębiej zastanowić się nad tematem, to niekoniecznie powinno zależeć nam na utrzymaniu przy „zielonym stoliku”.

A  wszystko zaczęło się od Krzysztofa Stanowskiego i jego felietonu w portalu „Weszło”, w którym niby to przypadkiem analizował pomysł, który spontanicznie przyszedł mu do głowy. Analiza – jak sama idea – ciekawa, ale na pewno nie przypadkowa. Głupi nie jesteśmy. Wiemy na czym polegają takie zagrywki. Zanim podejmiesz kontrowersyjną decyzję – trudno za taką nie uznać grzebania w fundamentach regulaminu na ostatniej prostej – musisz wybadać reakcję opinii publicznej. Piłka to biznes, a biznes zależy od klientów, czyli kibiców. Wasz głos wbrew pozorom jest najważniejszy, bo od niego zależą obroty pieniądzem tam u góry.

Więc Stanowski taką analizę dla Ekstraklasy i PZPN-u zrobił. Nie jest to żaden zarzut, ani pretensja. Nie ma nic złego w tej zagrywce, to po prostu stwierdzenie faktu. Analiza wyszła chyba nieźle, bo informacja o możliwym powiększeniu ligi już w tym sezonie, zaczęła coraz śmielej wyciekać do publicznej wiadomości. I tutaj trzeba ustalić kolejny fakt. Jakkolwiek argumenty, którymi strzela Stanowski są logiczne i wyglądają racjonalnie, to należy zaznaczyć, że nie chodzi o dobro ligi, a o interesy rodziny Kołakowskich. Umówmy się – gdyby właścicielem Arki Gdynia pozostawał Dominik Midak, nikt o tak nagłych ruchach nawet by nie pomyślał.

Kołakowscy kupili klub w ekstraklasie i klubu w ekstraklasie potrzebują. A że Arka szans na utrzymanie raczej już nie ma, to trzeba było zrobić małe zamieszanie. Względy czysto biznesowe, nie żadne tam idealistyczne „dobro ogółu”.

Jak to wygląda w tym momencie? Grzebanie w regulaminie „za pięć dwunasta”, to nie jest jakaś tam kosmetyczna zmiana i do jej zatwierdzenia potrzebna jest zgoda Rady Nadzorczej Ekstraklasy. W jej skład wchodzą przedstawiciele czterech klubów, które w poprzednim sezonie zajęły czołowe pozycje plus dwóch przedstawicieli „reszty” drużyn. Radę uzupełnia Zbigniew Boniek z PZPN. Fun fact – członkiem RNE był kiedyś Krzysztof Zając, ale tak zraził do siebie innych, że dziś nikt nie myśli o jego kandydaturze. Szkoda. Można było w ten sposób zrobić wiele dobrego dla Kielc. Ale ok, wracając do meritum. Aby zmiany w regulaminie przepchnąć, potrzeba czterech z siedmiu głosów. To jednak dopiero połowa drogi. Uchwała podjęta przez RNE wędruje potem do PZPN-u gdzie musi zatwierdzić ją Zarząd Związku, czyli w praktyce Zbigniew Boniek. W kuluarach dość głośno szepta się już, że prezes byłby na tak. Poza klepnięciem w związku, Boniek to też jeden głos w Radzie. Kolejne mieliby dołożyć przedstawiciele Cracovii, Jagiellonii, Piasta i Pogoni. Przeciwko zagłosuje Dariusz Mioduski i z oczywistych względów prezes Lechii Gdańsk. Donald Tusk powiedział by teraz: „Panowie, policzmy głosy”. Matematyka trudna nie jest – Kołakowski jest o krok od przepchnięcia reformy.

Oczywiście, dopóki nie ma podpisów na odpowiednim dokumencie, wszystko może się zmienić. Dużo zależeć będzie też od odbioru społecznego całego pomysłu. Ale zostawmy przepychanki na górze i skupmy się na tym co to oznacza dla Korony.

Najważniejsze jest oczywiście utrzymanie się w ekstraklasie i profity z tego płynące. Dostajemy rok na odbudowę w ekstraklasowych warunkach. Nie musimy martwić się mniejszą kasą w budżecie (chodzi nie tylko o prawa transmisyjne, ale niższe wpływy od sponsorów, dla których reklama w pierwszej lidze już tak atrakcyjna nie jest). Unikamy spadku, który może pogrążyć zespół w wieloletnim kryzysie. I… w zasadzie tyle.

Ktoś może postukać się po głowie i powiedzieć: „Żelaznego kompletnie pogięło”. Zastanówmy się jednak. Utrzymanie przy zielonym stoliku niemal na pewno będzie oznaczało zachowanie obecnej zgnilizny w klubie. Czy patrząc na zarządzanie przez ostatnie trzy lata, mamy jakiś gwarant, że kolejny rok w ekstraklasie z Krzysztofem Zającem u steru coś zmieni i odbuduje? Absolutnie. Czy pieniądze z praw transmisyjnych załatają dziury w budżecie, który w warunkach ekstraklasowych musi trzymać odpowiednią poprzeczkę, patrząc ile kasy przepalono w ostatnich latach? Skądże. Czy pozostanie w Ekstraklasie na obecnych warunkach nie spowoduje, że chaos będzie się pogłębiał, więc ryzyko późniejszego kryzysu i jego rozmiarów rośnie? Jak najbardziej. Szybko poszło z obalaniem powyższych „korzyści”, nie?

Krzysztof Węglarczyk w  sobotnim tekście na określenie spadku użył słowa katharsis. Tak właśnie uważam. Spadek jest naszym katharsis – naszym oczyszczeniem. Jedyną szansą na zmianę sytuacji w klubie, bo jeśli jakimś cudem zostaniemy beneficjentem cudzych zagrywek, to nie zmieni się właściciel, nie zmieni się prezes, nie zmieni się styl zarządzania klubem. Nie zmieni się nic. Widzieliście w „Super Piątku” na antenie Canal+ jak bezczelny i arogancki potrafi być Krzysztof Zając. Bez trudu jestem w stanie zwizualizować sobie scenę, w której nasz Król Słońce (panie prezesie, ułatwię męczarnie z analizą. Chodzi o Ludwika XIV. Pomogę. Proszę kliknąć W TEN LINK) wychodzi przed mikrofony i oznajmia z pychą: „Załatwiliśmy wam to. Utrzymaliśmy się”. Nie miejcie złudzeń, taka właśnie będzie narracja kreślona prezesowi przez rzecznika prasowego. Obecne władze bardzo chętnie podepną sobie ten „sukces”, mimo że w rzeczywistości zdani są na łaskę i niełaskę znajomości i kontaktów rodziny Kołakowskich.

Są też względy wizerunkowe. Dobrze wiemy, że Korona rzadko kiedy miała dobrą opinię poza regionem. Ciągnie się za nami smród korupcyjnych wyroków, a na dodatek ciężka praca Krzysztofa Zająca sprawiła, że aktualnie jesteśmy ekstraklasowym pośmiewiskiem i jedyne pozytywne odczucia na jakie możemy liczyć, to współczucie. Serio potrzebujemy kolejnej łatki krętaczy?

Jakiś czas temu powiedzieliśmy sobie, że jeśli musimy spaść, zrobimy to na własnych warunkach. Trudne momenty oddzielają ludzi prawych od koniunkturalistów. Zachowajmy swój żółto-czerwony honor. Nie potrzebujemy łaski „zielonego stolika”, nie musimy się przed nikim płaszczyć, ani zaciągać sobie zbędnych długów wdzięczności. Wzięliście sprawy w swoje ręce i to was odróżnia od tych, którzy na kłopotach Korony chcą zbijać kapitał. Zróbmy to na własnych warunkach. Krok po kroku – nawet jeśli ma to trwać i dekadę. Spadek jest szansą na oczyszczenie klubu z tych, którzy weszli tam przypadkiem, z chęcią łatwego zarobku. Jest szansą by na zgliszczach zbudować coś nowego. Zielony stolik podłączy śmierdzącego trupa pod prąd, który nie tylko go nie uratuje, ale i nie pozwoli na szybkie zmiany, które teraz powinny być w Kielcach priorytetem.

Post Scriptum: Dziś na antenie weszlo.fm wypowiedział się Łukasz Wachowski, dyrektor departamentu rozgrywek w PZPN: „W PZPN-ie nie przekręcaliśmy polskiej piłki i nie przekręcimy.” – sugerując, że tematu reformy nie ma. Jak to mówią – pożyjemy, zobaczymy. Ale moim zdaniem właśnie za taką decyzję związku powinni trzymać kciuki ci, którym leży na sercu przyszłość Korony.

fot. Paula Duda

Mateusz Żelazny
Mateusz Żelazny
Niektórzy znają tylko mój głos, inni kojarzą mnie z wizji. Każdy jednak wie, że mam żółto-czerwone serce. Od prawie dekady komentuję mecze Korony na antenie radia eM. Od 2017 roku ponownie pracuję w Telewizji Polskiej, gdzie poza innymi obowiązkami, mówię o Koronie i współtworzę Magazyn Sportowy. Kiedyś pisałem dla Przeglądu Sportowego - dziś, ku rozpaczy niektórych, piszę głównie na Twitterze oraz od niedawna tutaj. Poza tym piłkę znam na wylot. Zwiedziłem większość boisk i stadionów regionu jako zawodnik i sędzia.

Ostatnie artykuły

#NoweOtwarcie to…? 2/2 – dłuższe wypowiedzi

Wczoraj na naszej stronie opublikowaliśmy pierwszą część pomysłów zaprezentowanych przez kibiców Korony Kielce. Dziś pora zaprezentować drugi artykuł, zawierający dłuższe przemyślenia "Żółto-czerwonych" fanów...

#NoweOtwarcie to…? Cz. 1/2 – Twitter i krótsze wypowiedzi

Gdy parę dni temu w internecie została zainicjowana akcja #NoweOtwarcie, mało kto mógł się spodziewać, że spotka się ona z aż takim...

Jacek, królu złoty – wróciłeś!

Przed obecnym sezonem niektórzy żywili nadzieję, że będzie w klubie pewna osoba, która zamknie usta wszystkim krytykom. Człowieka, o którym mówiono, nie...

„Wysokie” wynagrodzenie nowego prezesa Korony. Wy tak na poważnie?

W ostatnich dniach w przestrzeni medialnej, a także na sesji Rady Miasta, podniosło się larum dotyczące wynagrodzenia nowego prezesa Korony Kielce. Polityczne...

Powiązane artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj