Ta ostatnia sobota… Ekstraklasa – auf wiedersehen

To był ostatni mecz Korony Kielce w Ekstraklasie. Czy na zawsze? Nie sądzę, ale głowy nie dam sobie uciąć, że przerwa od najwyższego poziomu rozgrywkowego w Kielcach będzie trwała tylko rok czy dwa. Tego niestety nie wiem, ale wiedziałem, że pojawienie się w sobotę o 17:30 na Ściegiennego 8 powinno być obowiązkiem kibica Korony.

Niezależnie od tego, jak ta Korona teraz wygląda, z szacunku do klubu i jego ekstraklasowej historii, wypadało na własne oczy obejrzeć pożegnanie z elitą. Warto zachować te obrazki w pamięci. Na stadion podjechałem samochodem na nieco pół godziny przed meczem i tu pierwszy szok – zaparkowałem auto praktycznie na wysokości Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej. Kiedyś nie do pomyślenia, by znaleźć o tej porze wolne miejsce w promieniu 500 metrów od stadionu. Oczywiście można wszystko zganiać na pandemię i ograniczoną liczbę kibiców, ale… Szanujmy się. Detal, którego się nie spodziewałem.

Droga na stadion była krótka, ale owocna. Od razu zaczepili mnie kibice Korony w koszulkach „#ZajacOut”. Rozdawali ulotki. Nie byle jakie ulotki, bo jakość wykonania była topowa, a i treść interesująca. Trzeba tę determinację i kreatywność kibiców docenić. To te same osoby, które brały udział w organizacji zbiórki na taczki dla prezesa Zająca. Tam koszt owego akcesorium ogrodniczego wynosił 100 zł, a fani wpłacali pieniądze nawet już po zgromadzeniu tej kwoty. Teraz kolejna zrzutka w wysokości 700 zł na kolportaż i rozdawanie ulotek. Szacunek za determinację – byliście widoczni!

Pora przejść na drugą stronę ulicy – pod kasy stadionu. Tam wraz z operatorem kamery wita mnie już Krzysiek Węglarczyk – niegdyś pracownik Biura Prasowego Korony, dziś dziennikarz TVP 3 Kielce. Fajnie, że się rozwijasz, łapiesz nowe doświadczenia, bo przed kamerą zawsze dobrze się prezentowałeś. Szkoda, że już nie w Koronie, ale gdy jako p.o. rzecznika prasowego blokujesz puszczenie oświadczenia prezesa, które przyniesie więcej szkody niż pożytku, a potem to oświadczenie i tak ląduje na jakimś podrzędnym portaliku to trzeba mieć honor i odejść, by pod pewnymi działaniami się nie podpisywać. Dodam tylko, że wspomniany fanpage (Dumny Z Kielc) już nie istnieje – zainteresowani wiedzą kto go prowadził i niech tak zostanie.

Ale ja nie o tym. Krzysiek zaczepia mnie, bo jako lokalna telewizja robią sondę wśród kibiców Korony i pytają o przyczyny spadku z Ekstraklasy. Swoje zdanie, jak wielu innych fanów, wyraziłem – efekty widoczne pewnie w wieczornych programach TVP 3 Kielce. Zbijam pionę i kieruję się w stronę bram wejściowych. Ciężko jednak wchodzić na stadion, gdy widzisz, że obok stoi Paweł Golański, który rozmawia z jedną z bardziej rozpoznawalnych osób w środowisku kibicowskim (A. – zorientowani już wiedzą o kim mówię). Przyłączam się do chłopaków, którzy debatują o przyszłości Korony oraz jej rosnącym długu. Niestety – wnioski końcowe i perspektywy nie są optymistyczne.

Pod kasami można było spotkać wielu życzliwych ludzi. W tym przedstawiciela jednego ze sponsorów Korony. – Zostajecie? – spytałem. – Zrobimy wszystko, żeby zostać i pomóc w I lidze – usłyszałem w odpowiedzi. W końcu – po kilku rozmowach – wchodzę na stadion. Już wiem, że pierwsza połowa będzie „na grzecznie”, druga nie do końca. Dawno mnie tu nie było. Jest inaczej. To oczywiście już nie ten sam klimat, co za czasów Kolportera Korony. Nie jest to nawet klimat z „Bandy Świrów”, gdy nie było zorganizowanego dopingu, a czuło się to „coś”. Nie jest to też klimat z meczu Korona – Legia w 2017 roku, pożegnalnym spotkaniu Macieja Bartoszka, na którym po raz ostatni widzieliśmy komplet fanów na trybunach. Wiele się zmieniło. Pożegnanie Ekstraklasy przyszło mi oglądać w takiej scenerii. Ech, gdyby nie ta pandemia.

Początek meczu Korona Kielce – ŁKS

Mało tu o sporcie, a sportowo naprawdę z uśmiechem patrzyło się na to wyjściowe ustawienie. W bramce wreszcie Kuba Osobiński – dobrze, że po tak długim czasie dostał w końcu szansę od pierwszej minuty. Jest Seweryś na środku obrony, jest objawienie Szelągowski, w drugiej połowie pewnie wejdzie Kaczmarski, może Sowiński, Lisowski czy Długosz… A podobno nie nadawali się na Ekstraklasę.

Jednak to, co na boisku – widzieliście w TV. Jestem tu po to, by opisać moją perspektywę na wydarzenia z trybun. Po meczach bez zorganizowanego dopingu, dobrze było wreszcie usłyszeć ten ryk z D3G – nawet jeśli „Młyn” nie był do końca zapełniony. Szkoda, że dopiero teraz – może dzięki fanatycznemu dopingowi choć ten jeden punkcik więcej udałoby się wcześniej zdobyć. Ale może wtedy, po tak długiej przerwie, okrzyk „Korona nigdy nie zginie” nie wywołałby aż takich ciarek na plecach, jak wczoraj.

Na całym stadionie brawa. Klaskali postronni kibice, klaskała loża VIP, m.in. prezes Suzuki Motor Poland – Piotr Dulnik. Siedzący obok niego prezes Korona S.A. – pan Krzysztof Zając, siedział nieruchomo. Może nie do końca był przekonany czy „Korona nigdy nie zginie”. Może przypuszczał, jakie okrzyki pojawią się w drugiej połowie, więc wolał „zostać w blokach”. A może po prostu jako prezes klubu zupełnie nie angażuje się w wydarzenia na trybunach i jest skoncentrowany tylko na boisku. Niestety nie wiem tego, ale dywagować mi wolno.

Na boisku za wiele się nie działo, więc zacząłem zerkać na telefon. A tam uroczyste pożegnanie Pawła Brożka i Marcina Wasilewskiego przed ich ostatnim meczem w Wiśle Kraków. Teoretycznie nic nadzwyczajnego, ale… wielu kibiców Korony na to czekało. Przedwczoraj wmawiano nam, że nie można tak zrobić z naszymi zawodnikami i wszelkie podziękowania muszą być zamknięte, „bo pandemia”.

Coś poszło nie tak… W Wiśle Kraków współwłaściciele klubu (i jednocześnie członkowie Rady Nadzorczej) – Tomasz Jażdżyński i Jarosław Królewski – wraz z prezesem Wisły, Dawidem Błaszczykowskim, mogli godnie pożegnać legendy. Podobne obrazki widzieliśmy także w Pogoni Szczecin, Zagłębiu Lubin czy Górniku Zabrze. Oczywiście – należało występować o specjalną zgodę do Ekstraklasy S.A, ale dla chcącego nic trudnego. I to są właśnie te detale… Uściślając dodam, że w Wiśle żegnano dużo więcej piłkarzy – ale większości podziękowano po meczu na loży VIP – „Wasyla” i „Brozia” postanowiono uhonorować osobno. I tak właśnie powinno wyglądać w Koronie oficjalne pożegnanie Kuby Żubrowskiego czy Marcina Cebuli – tymczasem pod płaszczykiem pandemii schowano wszystkich w zamknięciu, wsadzając „Cebę” czy „Żubra” do jednego worka z Lioim czy Gnjaticiem. Nawet jeśli chciano dobrze to wyszło źle. Brakuje w tym wszystkim „czutki”, do tego jeszcze ta wszechwiedząca buta z profilu Korony Kielce na Twitterze, która została obnażona w tak drastyczny sposób, jak wspomniane obrazki z Krakowa.

Wróćmy do spotkania. W trakcie meczu zwiedzałem sobie stadion, by podsłuchać to i owo, i zobaczyć jaki panuje klimat w różnych miejsach. W sektorze gości (który był dostępny dla kibiców gospodarzy do otwartej sprzedaży) spotkałem Kubę Olkiewicza – dziennikarza weszlo.com, a prywatnie kibica ŁKS-u. – Niezłe miejsce do oglądania meczu incognito! – takim tekstem przywitałem jego i dwóch kolegów z Łodzi. Wymieniliśmy się spostrzeżeniami na temat bieżącego sezonu i przyszłości obu klubów. – Prezes Salski to jest gość. Nie można nic mu zarzucić, rządzi tu już 4 lata i jesteśmy zadowoleni z jego działań, porządny człowiek – powiedział kibic klubu spadającego z Ekstraklasy. – Jeśli będzie u Was scenariusz zupełnego upadku to 5-6 lat i wrócicie ponownie, spokojnie – przerabialiśmy to! – mówił Kuba, chcąc chyba pocieszyć. Summa summarum miłe spotkanie. Co ciekawe, mieliśmy okazję zobaczyć się na pierwszym ekstraklasowym meczu ŁKS-u w tym sezonie – nagrywałem wówczas reportaż z Lechia – ŁKS do Canal +. Któż mógł przypuszczać, że w takich okolicznościach zobaczymy się na ostatnim meczu sezonu…

Wracając jeszcze do sławetnej „Strefy 0” to chyba wywieszony na stadionie transparent o podobnej treści miał być aluzją do wspomnianego wcześniej tweeta. W przerwie meczu osoby odpowiedzialne za pojawienie się owego płótna przeszły niespodziewaną kontrolę od pracowników ochrony, a zdarzenie nagrali kibice:

Druga połowa. Po stadionie spacerują wolontariuszki, które… rozdają chusteczki. Nagle dostaję telefon: – Około 60 minuty na „Młynie” pojawi się transparent, spróbuj zorganizować nagranie z reakcji prezesa na tę oprawę – powiedział jeden z kibiców. Szykowała się pierwsza, w trakcie 3-letniej kadencji, tak mocna konfrontacja na linii „Młyn” Korony – zarząd klubu. Osobiście już dawno wyrosłem z publikowania treści wulgarnych, po pierwsze – po co to robić, a po drugie – już mi nie przystoi. To wydarzenie było jednak znamienne i symboliczne, warto by wybrzmiało ono tak, jak faktycznie wyglądało, mówimy przecież o rzetelnej relacji z meczu, bez ukrywania niewygodnych tematów czy cenzurowania treści.

Jeden z dziennikarzy powiedział niedawno, że kibice Korony są podzieleni na zwolenników prezesa Zająca i jego przeciwników. Wydaje mi się, że równie sporej głupoty dawno nie słyszałem – wystarczy popatrzeć na poniższe obrazki. Prezes Zając aż tak zjednoczył środowisko kibiców, że oddolnie postanowili się organizować nawet przysłowiowe „pikniki”, czego efektem są akcje, o których wspominałem na początku tekstu.

Na oprawę składały się chusteczki machane przez kibiców na całym stadionie oraz transparent o treści „LEPIEJ GONIĆ [KRÓLICZKA] NIŻ MIEĆ W KLUBIE [ZAJĄCA]”. Hasło odnosiło się oczywiście do popularnego polskiego przysłowia „Lepiej gonić króliczka niż go złapać”. Królik został obrandowany logiem Ekstraklasy, a w barwach niemieckiej flagi z logiem „KB”, czyli projektu „Korona Biznes Klub”, widniał zając.

Festiwal mniej lub bardziej ambitnych przyśpiewek w tym stylu trwał do końca meczu. „Pajacu gdzie są puchary?” czy „Zając, Zając auf wiedersehen!” to chyba te jedne z lżejszych, które mogę tu zacytować. Muszę tu jasno zaznaczyć – tekst ze sznurem był na pewno sporym przegięciem – taka właśnie specyfika najzagorzalszych sektorów w polskiej piłce.

Po zakończonym spotkaniu fajny wspólny apel kibiców i piłkarzy: „Korona nigdy nie zginie!”. Zwróciłem uwagę na pojawienie się w „Strefie 0” Marka Gołąbka, który przeskoczył barierkę i przybijał piątki z kilkoma piłkarzami. Pomyślałem sobie: – Dziwne, że go przepuścili, ale może to jakaś planowana akcja. Zestawienie legendy Korony z obecną drużyną, ciekawy, ikoniczny moment. „Julek” robił selfie, m.in. z Markiem Koziołem. Ale za jakiś czas widziałem już „zagotowanego” kierownika ds. bezpieczeństwa, który w żołnierskich słowa apelował do Gołąbka o powrót na trybuny. Kto trochę żył wokół klubu ten wie, że to już stały element wokół Korony – widok interweniującego Marcina zawsze był urokliwy i każdy kto kojarzy takie obrazki na pewno się uśmiechnie. Ale nie piszę tego z żadną ironią, akurat kwestie bezpieczeństwa na Koronie zawsze były na najwyższym poziomie i świadczyły o tym coroczne rankingi i nagrody, ot – po prostu śmieszna sytuacja, która raz na jakiś czas była koroniarskim elementem w Ekstraklasie – maskotka „Scyzio” mogłaby to na pewno potwierdzić.

Kilku piłkarzy rzuciło kibicom koszulki i można było powoli opuszczać stadion. Przy kasach spotkałem jeszcze jednego z kibiców. – Będzie ciężko, info z Rady Miasta jest takie, że Suzuki i Lewiatan wycofują się na 99% – mówił fan X. Za chwilę dołącza się fan Y – Sponsorzy zostają na 100%, Suzuki też, ale nie chce wciąż wyrzucać pieniędzy w błoto. Widzieliby swojego przedstawiciela w zarządzie klubu – odpowiedział Y. Jaki z tego morał? Niewiele wiemy. Ale w poniedziałek wiele się wyjaśni.

A kielecka młodzież? Czuć satysfakcję i dumę z tych chłopaków, dobrze byłoby ich widzieć w I lidze w barwach Korony. Bramki Iwo Kaczmarskiego i Daniela Szelągowskiego po raz kolejny powodowały pytania: dlaczego tak późno? Nie dowierzali kibice, nie dowierzały ogólnopolskie media – dlaczego Korona posiadając tak utalentowaną młodzież zaczęła z niej korzystać dopiero, gdy de facto spadła z Ekstraklasy? Od 17 minuty filmu oddajmy głos profesjonalistom:

Przepraszam, ten śmiech to moja reakcja na miniaturkę filmu „Krzysztof Zając: Możemy stawić czoła najlepszym”. Oczywiście – po tym tekście może pojawić się niebawem kolejny wywiad, w którym osobom „mieniącym się kibicami Korony” zarzuci się robienie wiele krzywdy wokół klubu. Napiszę tutaj coś na sam koniec prosto z serca. Korona Kielce to nie Korona Investment GmbH – nawet jeśli w tym momencie jest w 72% większościowym udziałowcem. Korona Kielce to nie zarząd klubu. Korona Kielce to cała społeczność ludzi: kibiców, piłkarzy, pracowników, sponsorów, którzy od 1973 roku do teraz dokładali cegiełkę do życia tego klubu. Trzeba zdanie tej społeczności szanować.

Przyjechaliście tutaj 3 lata temu nie znając zupełnie specyfiki tej społeczności. Chcieliście po swojemu wprowadzić zachodnie porządki, a Korona Kielce miała być profesjonalnym klubem wzorowanym na niemieckim futbolu. Po trzech latach miały nastąpić oceny projektu. Jak Korona wygląda teraz sportowo, finansowo, wizerunkowo i marketingowo?

Gratulacje. To co mówi cała ta społeczność wokół Korony to nieprawda. Właśnie awansowaliśmy do I ligi. Już niebawem Korona otrzyma pieniądze z poduszki finansowej dla spadkowiczów – kolejny sukces finansowy, o którym można wspomnieć w oświadczeniu. Dirk na pewno doceni.

Michał Siejak
Michał Siejak
Na pierwszym meczu Korony pojawiłem się w 1998 roku i od tej pory wszystko się zaczęło... Działalność medialną wokół klubu rozpocząłem w 2007 roku, kiedy to przez 4 lata współprowadziłem portale kibiców - KoronaKielce.net i MKS-Korona-Kielce.pl, działając jednocześnie w SKKK "Złocisto Krwiści". W latach 2011-2019 tworzyłem telewizję klubową Korona TV. Teraz koroniarsko udzielam się na kanale Siejo TV na YouTube, w audycji "To My Scyzory" w Weszło FM i na portalu bandaswirow.com. Zawodowo realizuję materiały wideo dla Canal + Sport i kilku innych projektów.

Ostatnie artykuły

#NoweOtwarcie to…? 2/2 – dłuższe wypowiedzi

Wczoraj na naszej stronie opublikowaliśmy pierwszą część pomysłów zaprezentowanych przez kibiców Korony Kielce. Dziś pora zaprezentować drugi artykuł, zawierający dłuższe przemyślenia "Żółto-czerwonych" fanów...

#NoweOtwarcie to…? Cz. 1/2 – Twitter i krótsze wypowiedzi

Gdy parę dni temu w internecie została zainicjowana akcja #NoweOtwarcie, mało kto mógł się spodziewać, że spotka się ona z aż takim...

Jacek, królu złoty – wróciłeś!

Przed obecnym sezonem niektórzy żywili nadzieję, że będzie w klubie pewna osoba, która zamknie usta wszystkim krytykom. Człowieka, o którym mówiono, nie...

„Wysokie” wynagrodzenie nowego prezesa Korony. Wy tak na poważnie?

W ostatnich dniach w przestrzeni medialnej, a także na sesji Rady Miasta, podniosło się larum dotyczące wynagrodzenia nowego prezesa Korony Kielce. Polityczne...

Powiązane artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj