Rozsądek? Na kadrze go nie znają. Kaczmarski z koronawirusem

Kiedyś może zabrzmiałoby to niepoważnie, ale Korona Kielce bez 16-latka w środku pola traci sporo na jakości, a chwilami wygląda – nomen omen – jak dzieci we mgle. Fakty są jednak takie, że na ten moment Iwo Kaczmarski jest tej drużynie niezbędny. Szczególnie w kontekście zbliżającego się starcia z hegemonem ligi w Łodzi. No to usiądźcie wygodnie – PZPN załatwił nam granie bez niego. Kaczmarski na kadrze zaraził się koronawirusem.

No i ok. Zdarza się – szczególnie w okresie wzmożonych zachorowań i obniżonej jesienną aurą odporności. Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że niechlujstwo i “dziki zachód” panujący na zgrupowaniach, było swego rodzaju proszeniem się o kłopoty. I szkoda że rykoszetem dostaje drużyna, której junior (nie ujmując nic kolegom Iwo z reprezentacji) jest naprawdę szalenie potrzebny. Posłuchajcie tej historii…

Zgodnie z zaleceniami PZPNu, klub tuż przed wyjazdem skierował Kaczmarskiego na testy, tak żeby była pewność, że zawodnik nie przywlecze na kadrę wirusa, który po zakończonym zgrupowaniu rozlałby się po świecie. Obowiązek dość roztropnie scedowano na kluby, ale chyba nie wszystkie postanowiły się z niego wywiązać, bo w dzień przyjazdu do Opalenicy, chłopcy zostali skierowani na kolejne badania. Czemu, skoro każdy z nich, miał przywieźć papier z ujemnym wynikiem testu na COVID? Nie chcę rzucać niepopartych niczym oskarżeń, ale wnioski nasuwają się same.

Testy z wymazu (wiem z autopsji) mają to do siebie, że na wynik trzeba trochę poczekać. Chłopcy więc trenowali razem, jedli razem i nocowali we wspólnych pokojach. Kolejnego dnia okazało się, że u dwóch zawodników ujawniono koronawirusa. Reakcja opiekunów? Wysłanie do domu zakażonych oraz tych, którzy mieszkali z nimi w pokojach. Zdezynfekowano też cały ośrodek.

I do tego momentu wszystko jest jeszcze W MIARĘ ok.

Po trzech dniach Iwo Kaczmarski zgłasza opiekunom, że w nocy poczuł się gorzej. Nie mógł spać i bardzo się pocił. Zawodnikowi zmierzono temperaturę. Okazało się, że ma niewielką gorączkę. Czemu, w kontekście tego co wydarzyło się na zgrupowaniu kilka dni wcześniej, nikomu nie zapaliła się czerwona lampka? Nie wiem. Kaczmarski dostał aspirynę i dano mu jeden dzień wolnego od treningów. Co prawda młody piłkarz nie zgłaszał problemów z oddychaniem, braku węchu czy smaku, ale na miłość boską… MIELIŚCIE TAM TRZY DNI WCZEŚNIEJ DWA PRZYPADKI COVID! Serio nikt nie połączył faktów? Nikt nie pomyślał o bezpieczeństwie chorego już Kaczmarskiego czy reszty chłopaków? Brawo.

Przez kolejne dni nic się nie zmienia. Kaczmarski ma lekką gorączkę i jest odrobinę osłabiony, do wszystkiego dochodzi też chrypa. Zajęcia toczą się swoim rytmem. Po prawie tygodniu (sic!) od pierwszych objawów, ktoś w sztabie wpada na genialny w swej prostocie pomysł (szkoda że Nobel już rozdany, bo objawił nam się poważny kandydat) – zróbmy ponowne testy! Wynik Kaczmarskiego – pozytywny.

Myślicie że to koniec tej żenującej historii? Gdzie tam! Iwo został poinformowany, że musi wrócić do domu. 16-latek, w świetle prawa wciąż niepełnoletni chłopiec za którego odpowiedzialność biorą opiekunowie na zgrupowaniu, ma wracać przez pół kraju SAM. Na dodatek zarażony COVIDem. Smaczku sytuacji dodaje fakt, że zgodnie z przepisami, dla bezpieczeństwa, Kaczmarskiego na kadrę przywiózł pracownik klubu. Teraz zostawia się go samemu sobie.

Usiądźcie wygodnie i pomyślcie co jako odpowiedzialni ludzie (poza zapewnieniem transportu do domu) zrobilibyście jako opiekunowie tych, było nie było, dzieci. Wypadałoby zadzwonić tu i ówdzie. Powiadomić klub oraz rodziców chłopca. Gdzie tam! Po co? Masz się spakować i wracać do domu – już nas nie interesujesz. Iwo zatem sam chwycił za telefon. Zadzwonił do domu, potem do trenera. Nic dziwnego że – mówiąc za Radkiem Janukiewiczem – wszyscy są wkurwieni. Po Iwo do Opalenicy pojechał ojciec.

Ja się pytam trenerze Stolarczyk – wiesz pan co to jest odpowiedzialność?!

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że Kaczmarski do Opalenicy wcale nie musiał jechać. Kadra miała tylko konsultację szkoleniową i nie grała żadnych spotkań. W tym czasie Korona miała mecz ligowy z Odrą i sztab żółto-czerwonych próbował dogadać się z trenerem reprezentacji, żeby wypuścić Iwo do Kielc na tę okoliczność. Stolarczyk nie chciał o tym słyszeć. Ważniejsze od zbierania ligowych doświadczeń było leżenie w łóżku bieganie w Opalenicy.

Jasne. To nie jest niczyja wina, że Kaczmarski złapał wirusa na zgrupowaniu (chociaż wydaje mi się, że nie wszystkie środki bezpieczeństwa zostały dopilnowane). Dobrze wiemy, że mamy taki czas, że COVID złapiemy nawet na przystanku autobusowym. Sam miałem niedawno przygodę w jednej z moich redakcji, gdzie mimo wszelkich starań, wysypało COVIDem jak napalonymi małolatkami wokół piłkarzy na dyskotece. Jednakże wszystkie następne ruchy, pozostawienie nieletniego chłopaka samemu sobie i nie wykonanie telefonu do klubu, nie mówiąc już o rodzicach – to jest jakiś marny kabaret.

Dziś mamy taki bilans, że Iwo ma COVID, jest wyłączony z treningów i gry na niewiadomo jak długo. Korona przegrała z Odrą, nie może skorzystać z podstawowego zawodnika w ważnym meczu i nie wiadomo w jakiej formie on wróci, a także została ograbiona z punktów w Pro Junior System. Ręce same składają się do oklasków. 

Kto za to odpowie? Kto wynagrodzi? Nikt.

Moja wiedza od dawna wprawiała mnie w zdumienie jakim cudem ten bajzel wciąż funkcjonuje, ale po tym co usłyszałem dziś, jestem szczerze zdumiony, że rozgrywki dalej się toczą i nawet wpuszczamy kibiców na stadion. Opatrzność wyjątkowo musi nas lubić.

Mateusz Żelazny
Mateusz Żelazny
Niektórzy znają tylko mój głos, inni kojarzą mnie z wizji. Każdy jednak wie, że mam żółto-czerwone serce. Od prawie dekady komentuję mecze Korony na antenie radia eM. Od 2017 roku ponownie pracuję w Telewizji Polskiej, gdzie poza innymi obowiązkami, mówię o Koronie i współtworzę Magazyn Sportowy. Kiedyś pisałem dla Przeglądu Sportowego - dziś, ku rozpaczy niektórych, piszę głównie na Twitterze oraz od niedawna tutaj. Poza tym piłkę znam na wylot. Zwiedziłem większość boisk i stadionów regionu jako zawodnik i sędzia.

Ostatnie artykuły

Szkoda, że tak późno! Krzysztof Zając nie jest prezesem Korony!

Stało się, to co stać się musiało! Krzysztof Zając nie jest już prezesem Korony Kielce! Jest to konsekwencja czwartkowego przejęcia klubu przez...

W czwartek Korona będzie w rękach miasta. Prezydent Wenta wytypował niespodziewanego prezesa

Wydaje się, że Korona Kielce już za chwileczkę, już za momencik będzie w rękach miasta. W czwartek nastąpi oficjalne podpisanie umowy sprzedaży...

Mecz Pucharu Polski z Arką przełożony, ale Korona już trenuje

Sytuacja epidemiczna w Koronie Kielce powoli wraca do normalności. W środę drużyna wznowiła treningi po 10-dniowej kwarantannie. Z oczywistych względów nie odbędzie...

We wtorek to już na pewno… Będzie kibic zadowolony

To, co miało wydarzyć się w środę, stanie się w przyszły wtorek - takie zapewnienia płyną do nas z kieleckiego ratusza. To...

Powiązane artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj