Odwaga, nie odważnik – stabilizacja mocą Korony

Korona Kielce wróciła z dalekiej podróży – tak najkrócej określiłbym ostatnie zamieszanie z plotkami dotyczącymi posady trenera Macieja Bartoszka. Przez ostatnie kilkadziesiąt godzin wokół klubu trwał dziwny chaos informacyjny, a nawet – chyba pierwszy tak poważny – kryzys wizerunkowy. Zdaje się jednak, że klub wygasił ten kryzys odpowiednio.

Zacznijmy od najważniejszej rzeczy, która wczoraj wybrzmiała z ust prezesa klubu, Łukasza Jabłońskiego, to będzie punkt wyjściowy do moich rozważań:

Czuję się zobowiązany do przedstawienia stanowiska klubu w sprawie licznych doniesień medialnych w temacie współpracy z trenerem Maciejem Bartoszkiem. Jako prezes zarządu Korona S.A. – stanowczo zaprzeczam tym doniesieniom.

Łukasz Jabłoński, prezes Korona S.A.

Jasna deklaracja, czarno na białym – tematu zwolnienia trenera Bartoszka nie ma i – jak mniemam – w najbliższym czasie nie będzie. To były ważne zdania, bo wprowadziły tak potrzebną w tym momencie stabilizację wokół Korony. Faktem jest jednak również to, że informacje o odejściu szkoleniowca pojawiły się niezależnie wśród kilku kieleckich dziennikarzy. Nie tylko zresztą u nich, sam miałem taki „cynk” ze źródła totalnie niezwiązanego z kieleckim światkiem, ba – wczoraj rozmawiałem też z dobrze znanym w piłkarskim środowisku Janekxem89 i on również potwierdził, że takie informacje dochodziły do niego już od poniedziałku.

Teraz będę tylko i wyłącznie dywagował. Nie wiem kto rozsiewał takie informacje, jaki miał w tym cel, ale wprowadził w ogromne zamieszanie klub Korona S.A. Nie mówię tu o dziennikarzach – ktoś te rzeczy im przekazywał. Ci dostają informacje i przekazują je dalej. Dobrze, że ostatecznie zostały one zdementowane. I tu nie chodzi o to, że Bartoszka nie można zwolnić. Nikt nie jest nietykalny. Podziękowanie mu, np. zimą, byłoby kontrowersyjne, ale jednak w pewnym sensie logiczne, nowy trener miałby cały okres przygotowawczy, by układać wszystko po swojemu. Myślę jednak, że zwolnienie Bartoszka teraz, W TAKIM MOMENCIE, spowodowałoby ogromny kryzys wizerunkowy dla klubu. Co więcej, zatrudnienie nowego trenera, nagła odmiana wyników, też nie gwarantowałaby spełnienia celu, pt. TOP 6, bo strata jest już bardzo duża. A mogłoby być też tak, że trener by przyszedł i nie zmieniłby nic – i co, po sezonie znów zmiana?

Zdecydowaliśmy się na utworzenie nowego stanowiska i zaproponowania funkcji dyrektora ds. sportowych trenerowi Maciejowi Bartoszkowi. Myślę, że w najbliższej przyszłości wpłynie to na poprawę systemu szkolenia w klubie

piotr dulnik, prezes rady nadzorczej korona s.a.

Te słowa padły 18 lutego 2021 r., dwa tygodnie temu. Mówiąc o „najbliższej przyszłości” nie sądzę, by Pan Piotr Dulnik miał na myśli niecałe dwa tygodnie, a jednak nieco dłuższy, co najmniej półroczny okres. Prezes Suzuki Motor Poland ma wśród kibiców Korony krystaliczną opinię i zwolnienie Bartoszka niecałe dwa tygodnie po wypowiedzeniu w/w słów zachwiałoby mocno tym wizerunkiem. Trzeba poznać kontekst sytuacyjny, wróćmy na chwilkę do tych wspaniałych czasów.

Kibice Korony są ultraostrożni i podejrzliwi, już raz mocno „nacięli się” na tzw. #NoweOtwarcie. Cztery lata temu też miał być powiew świeżości, nowy właściciel „zainwestował” jakieś pieniądze w Koronie, po wielu miesiącach konfliktu nowy prezes dogadał się ze Stowarzyszeniem Kibiców, pojawił się nowy, „światowy” dyrektor marketingu – Dominic Niehoff, a Maciej Bartoszek po świetnym, piątym miejscu miał kontynuować pracę rozpoczętą parę miesięcy temu.

Gdyby teraz, w takich okolicznościach, rzeczywiście doszło do zwolnienia Macieja Bartoszka, sytuację obecną, a ówczesną w zasadzie 1 do 1 można by porównać. Nawet, gdyby zamiary obecnych władz były zupełnie inne od tych „niemieckich” to niestety oczami wyobraźni widzę te memy kibiców porównujące deklaracje Piotra Dulnika czy Łukasza Jabłońskiego do Krzysztofa Zająca. Do dopełnienia całości zabrakłoby już chyba tylko „zabiegu” z zaprzestaniem rozmów z dziennikarzami zajmującymi się Koroną. I nie jest istotne czy mówimy o Bartoszku czy o kimś innym. Gdyby 2 tygodnie temu władze wyszły na konferencję i mówiły o nowej wizji, zmianie systemu gry na 3-5-2 przez wszystkie zespoły Korona S.A., mianowaniu na funkcję dyrektora sportowego… Gino Lettieriego to ten Gino Lettieri też nie miałby prawa być po tych 2 tygodniach zwolniony. Chyba że ze względów pozasportowych – strzelam – pobicie jakiegoś zawodnika czy np. prowadzenie zajęć pod wpływem alkoholu. I taka sytuacja musiałaby być transparentnie przedstawiona, by kibice to „łyknęli”.

A tak, po wygłoszeniu tych wizji i ich destrukcji po 2 tygodniach, zniszczeniu uległoby całe to zaufanie, na jakie pracowano w ostatnich miesiącach w kwestii odbudowy wizerunku klubu, konsekwencji w działaniu na tle sportowym, itp. Taka decyzja totalnie nie pasowałaby do dotychczasowych, mocno przemyślanych i wyważonych ruchów na wielu płaszczyznach. Nie pasowałaby do tej Korony, która tak stawia na PR, dbałość o detale na konferencjach, itd. Zamiast konsolidacji środowiska, doszłoby do potwornego rozłamu. Nie wiem czy po tym byśmy się podnieśli. Prezes Łukasz Jabłoński teraz wśród kibiców raczej ma dobrą opinię, a tym jednym ruchem wśród wielu postrzeganie jego osoby mogłoby się zmienić. To byłoby parę kroków wstecz, nie wiem, ile potrwałaby wówczas ponowna odbudowa tych relacji. Bo Korona znów – jak za starych, „dobrych” czasów – zostałaby w mediach sportowych zjedzona.

To są opinie dziennikarzy Kanału Sportowego, Weszło, Przeglądu Sportowego i Super Expressu. Jako że informacje okazały się nieprawdziwe to Korona na szczęście nie stała się tematem numer 1 w mediach sportowych w całej Polsce. Zresztą – jeśli Krzysztof Stanowski podnosi się ze swojej łajby na Malediwach i czas na urlopie poświęca na to, by napisać te parę słów o pierwszoligowym klubie – wiedz, że coś się dzieje. Jestem przekonany, że w przypadku zwolnienia, jego „Stanowisko” w Kanale Sportowym byłoby poświęcone właśnie temu tematowi. I z tym nawet najlepsi spece od PR-u nic by nie byli w stanie zrobić.

Na szczęście mamy jednak do czynienia z inteligentnymi władzami i dobrze, że wszystko to, co napisałem wyżej, nie spełniło się. Bo te wiadomości – jak informuje klub – nie miały pokrycia z rzeczywistością. A nawet jeśli w głowie zaczął się pojawiać taki „luźny pomysł”, to dla władz powinno być istotne kto, niczym w filmie „Incepcja”, tę myśl w głowie zakiełkował. Bo władze te nie mają doświadczenia w biznesie sportowym i póki co są skazane na rolę „podpowiadaczy”, pytanie jak są podatne na te uwagi i kto podpowiada w kwestiach sportowych (za tę działkę odpowiada przecież Bartoszek jako dyrektor). Bo jeśli ktoś wpadł na taki pomysł to nie wydaje mi się, by patrzył na sprawę wielowątkowo, a raczej tylko pod kątem ugrania jakiegoś osobistego biznesu.

Może za dużo czasu poświęcam sprawom niemającym związku z rzeczywistością (?), ale takie tematy trzeba wyjaśniać na bieżąco, zwłaszcza gdy zależy nam wszystkim na transparentności. W mediach pojawiły się plotki o konflikcie na linii dyrektor sportowy, Maciej Bartoszek – szef scoutingu, Maciej Gil.

Szczerze powiedziawszy – osobiście nie widzę tu żadnego pola do konfliktu. W odpowiednio poukładanym klubie dyrektor sportowy to funkcja wyższa od szefa scoutingu, ta druga osoba wykonuje polecenia tej pierwszej. Chyba że Bartoszek dyrektorem sportowym jest czysto teoretycznie, bo na ostatniej konferencji nie przedstawiono szczegółowo obowiązków tej pracy, czy wynika z niej wyższe wynagrodzenie, itp. To na pewno ciekawy wątek na przyszłość – transparentne przedstawienie roli dyrektora ds. sportowych i szefa scoutingu.

A w kwestii samego Macieja Gila? Szeroko rozumiane środowisko koroniarskie przecież nie jest głupie, wie jaką pracę Gil jeszcze do niedawna wykonywał w Śląsku, gdzie miał nad sobą twardego lidera – dyrektora sportowego, Dariusza Sztylkę. Każdy wie też, że posada szefa scoutingu jest dla niego awansem, zupełnie nową rolą i dużym wyzwaniem – pytanie brzmi jak sobie z nim poradzi. Przecież Maciej Gil ma dopiero 29 lat, ciągle uczy się tego światka piłkarskiego – najpierw jako stażysta i kandydat na scouta, następnie już jako pełnoprawny scout, a teraz ich szef. Wszystko co dzieje się teraz wokół jego osoby ciągle jest dla niego nowe, a efekty pracy możemy ocenić dopiero pod koniec sezonu, gdy zaczniemy podsumowywać transfery i postępy w rozwoju pionu scoutingu. Bo że wymaga on wzmocnień to oczywiste – scouting bez osoby z doświadczeniem piłkarskim jest trochę wybrakowany. Analityczne spojrzenie, statystyki, obserwacja to jedno, obycia piłkarskiego jednak nie da się kupić. Na szczęście sam Gil ma świadomość tej różnorodności w pionie scoutingu, dlatego też z niecierpliwością czekam, który z byłych piłkarzy będzie jego współpracownikiem.

Zatem – z tej perspektywy – konflikt na tym polu jest dla mnie totalnie abstrakcyjny, bo nie wyobrażam sobie, by Gil mógł w jakimś stopniu wchodzić w kompetencje Bartoszka czy podważać jego trenerską pracę. Byłoby to bardzo nie na miejscu, bo by mieć coś do powiedzenia, najpierw należy udowodnić swoją wartość. Transfery przychodzące do klubu są póki co obiecujące, ale widać też pewne minusy – brak odpowiednich wzmocnień w linii defensywnej. O wizji z trzema obrońcami wiedziano od paru miesięcy, tymczasem liczbowo w klubie mamy tylu samo piłkarzy na tej pozycji (przyszli Kobryń i Zebić, odszedł Grzelak i Tzimopoulos). Profil zawodników w systemie z trzema obrońcami jest bardzo charakterystyczny, prócz zdolności defensywnych muszą oni być szybcy i dobrze wyprowadzać piłkę. Po błędach Szywacza nie mamy już nikogo z gotowych „na już” lewonożnych obrońców i teraz trener Bartoszek musi kombinować. To spory kamyczek do ogródka osób odpowiedzialnych za kwestie sportowe (Bartoszek), ale też i scoutingu, bo gdyby lepiej przescoutowano potrzeby drużyny, być może błędy defensorów nie miałyby miejsca i Korona zgarnęłaby w dwóch meczach więcej punktów. Pracy do wykonania jest sporo, jestem jednak przekonany, że Gil ma w sobie wiele energii i – mam nadzieję – pokory do tej pracy.

To tyle w kwestii w/w konfliktów. Na sam koniec chciałbym napisać o pozytywnych aspektach całego zamieszania. Bardzo podobała mi się wczorajsza postawa Korony Kielce. Tak to najlepiej nazwać, bo każdy mówił jednym głosem, ramię w ramię. Na początek prezes, który reaguje na doniesienia medialne, jednoznaczne się od nich odcinając. Następnie trener Bartoszek – spokojny, wyważony, może nawet wyluzowany, tak jakby całego tego zamieszania nie było. To dobry znak dla chłopaków w szatni, którzy powinni widzieć, że wszystko jest pod kontrolą.

Przy okazji odniosę się jeszcze do „tracenia szatni” przez trenera. Rzeczywiście ostatnia pomeczowa konferencja była mocna, ale to jest piłka nożna. Jestem pewien, że zanim te słowa padły do mediów to jeszcze ostrzej było w szatni po meczu. Bo po takich błędach indywidualnych czasem trzeba wstrząsnąć zespołem. Bartoszek w Koronie jeszcze tego w taki sposób nie robił, ale to też jest jeden ze sposobów piłkarskiej motywacji. Bo pamiętajmy, że drużyna sportowa i biznes piłkarski to nie jest korporacja. Tu są emocje, tu musi się dziać. Już Niemcy chcieli zrobić z Korony typową korporację. Problem „tracenia szatni” mógłby zaistnieć, gdyby podobne zabiegi były stosowane w przyszłości częściej – tak jak to wielokrotnie robił Gino Lettieri, co rusz zrzucający odpowiedzialność za błędy na zawodników. A tak… Z przymrużeniem oka mogę napisać – trenerze Bartoszek, jeszcze daleko Panu do Trapattoniego 😉

A wracając do Korony i wczorajszej konferencji. Był Jabłoński, Bartoszek. I na sam koniec Jacek Kiełb, który w ciężkim dla wszystkich momencie, jako kapitan, wychodzi przed szereg z odezwą do kibiców. Nie wszyscy muszą się zgadzać z jego słowami, ja w wielu kwestiach je podzielam, to jednak temat na szerszą i osobną dyskusję. Najważniejsze, że Korona nie była bierna – wyszła do kibiców, dała impuls do zmiany, pokazała, że żyje i reaguje – bo to ona powinna pobudzać kibiców, nie tylko na boisku.

A w kwestii komentarzy internetowych, powoływania się na nie, czytania ich przez ludzi oraz wyciągania z nich wniosków, pokusiłem się o pewien, może dla niektórych dziwny, ale moim zdaniem potrzebny eksperyment przeprowadzony na portalu CKsport.pl, mam nadzieję, że chłopaki nie będą mieli za złe 🙂

Tak, napisałem trzy komentarze, prowadząc dyskusję między „dwiema” osobami. Zostały one zaakceptowane. Mogłem równie dobrze napisać trzy różne komentarze, jako trzy „inne” osoby. Jestem przekonany, że wiele (a może większość?) wypowiadających się tam osób, ukrywa się pod różnymi nickami, propagując swoje przekazy, wylewając swoje frustracje. Frustracje, których nie są w stanie wypowiedzieć na żywo.

Wyobrażacie sobie jak wielkie jest to pole do manipulacji? Przecież w niektórych przypadkach od razu widać, że wiele z tych komentarzy pisze jedna i ta sama osoba. Określenie „Łysy celebryta”, częste nawiązania do trenera Kuzery, Grzesika i wiele, wiele innych. Najgorsze, że ludzie to czytają i wyciągają z tego wnioski. Jest to niestety bardzo szkodliwe.

Dlatego też na koniec apel do wszystkich – mniej internetu, więcej realnej pracy w życiu rzeczywistym. A całe to zamieszanie z trenerem może być dobrą lekcją, z której wyciągać trzeba wnioski na przyszłość. Jutro Korona wychodzi na mecz w Jastrzębiu, wszyscy razem jej kibicujmy i odwróćmy tę złą kartę! Do boju Korono, po zwycięstwo!

fot. Korona Kielce

Michał Siejak
Michał Siejak
Na pierwszym meczu Korony pojawiłem się w 1998 roku i od tej pory wszystko się zaczęło... Działalność medialną wokół klubu rozpocząłem w 2007 roku, kiedy to przez 4 lata współprowadziłem portale kibiców - KoronaKielce.net i MKS-Korona-Kielce.pl, działając jednocześnie w SKKK "Złocisto Krwiści". W latach 2011-2019 tworzyłem telewizję klubową Korona TV. Teraz koroniarsko udzielam się na kanale Siejo TV na YouTube, w audycji "To My Scyzory" w Weszło FM i na portalu bandaswirow.com. Zawodowo realizuję materiały wideo dla Canal + Sport i kilku innych projektów.

Ostatnie artykuły

Paweł Golański wraca do Korony!

Paweł Golański, po 6 latach przerwy, wraca do Korony Kielce! Tym razem w roli dyrektora sportowego - "Golo" będzie odpowiedzialny za wizję...

Głos trybun: Kibicem się jest… A nie bywa

Mój wpis jest kulminacją ciężkiej atmosfery wokół Klubu, która doprowadziła do odejścia Trenera. Nie będę tu pisał ani od ilu lat chodzę...

Głos trybun: Korona ma łączyć, a nie dzielić

Widząc co się dzieje wokół mojego ukochanego Klubu, poczułem się zobligowany, żeby wyrazić swoje zdanie na temat ostatnich wydarzeń. Rzadko piszę teksty...

Trenerze Bartoszek – dziękujemy!

Maciej Bartoszek odchodzi z Korony Kielce. Odchodzi z niej, mimo iż tematu jego zwolnienia teoretycznie nie było. Zanim jednak o najbardziej kontrowersyjnej...

Powiązane artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj