Nikt na razie – podkreślam: NIKT – nie pochylił się nad przyszłością Korony w I lidze

Zdumiewa nas nieprawdopodobnie aroganckie podejście Krzysztofa Zająca do wypowiedzi i działań w momencie, w którym Korona Kielce ledwo zipie po fatalnym sezonie przypieczętowanym spadkiem z Ekstraklasy. Szukamy więc odpowiedzi na pytania nurtujące każdego. Zadzwoniliśmy zatem do adwokata Pawła Gągorowskiego – przedstawiciela miasta w Radzie Nadzorczej Korony Kielce. Bez zbędnych opakowań oddajemy mu głos, a wnioski pozostawiamy każdemu.

Na początek najogólniej jak się da – jak się pan zapatruje na całą sytuację wokół Korony Kielce?

Mogę wypowiadać się i oceniać działalność z perspektywy ekonomicznej oraz konsekwencji finansowych. Według mnie PR się z tym łączy – im lepszy PR, tym lepsza promocja. Marketing, sponsoring i tak dalej. W tym kontekście uważam, że kierunki powinny być nieco modyfikowane, wszystko powinno wyglądać lepiej.

Druga rzecz, którą mogę kontrolować, to wydawanie środków i nadzór nad tym, co się dzieje w sferze finansowej w ostatnim roku. W tym momencie – z tego, co mi wiadomo – ma być walne posiedzenie Rady Nadzorczej w lipcu i dopiero wtedy będę mógł weryfikować to, co się dzieje z finansami wstecz.

Kwestia jest jeszcze inna. Trzeba sobie postawić pytanie, co się wydarzy w I lidze.

Po pierwsze to tak: sprawę zasadniczą stanowi to, że jeśli Korona dostała licencję na Ekstraklasę to wcale nie oznacza, że dostanie ją także i szczebel niżej. To nie jest tak, że paczka z PZPN-u została przekazana na I ligę. Nie – została przekazana na Ekstraklasę przy uwarunkowaniach finansowych.

No i teraz pytanie – jeśli nie ma pieniędzy z praw do transmisji, bo w I lidze jest z tym gorzej, to jak zarząd zamierza przedstawić Radzie Nadzorczej i właścicielom kompletnie inne wręcz uwarunkowania związane z działalnością klubu.

W Ekstraklasie można mówić o pieniądzach rzędu kilku milionów rocznie z tytułu samych praw telewizyjnych. No właśnie…

Mnie osobiście nieprawdopodobnie żenuje, że zarząd i właściciele większościowi usprawiedliwiają fakt braku dokapitalizowania spółki wybuchem pandemii koronawirusa. W tych czasach, w których żyjemy, tłumaczenie się zamkniętymi granicami… Litości.

– Nie chcę się nawet do tego odnosić, bo wystarczy otworzyć kalendarz i zweryfikować posiedzenia rady nadzorczej, które się odbywały. Jeśli pan to zrobi, to mój komentarz jest zbędny.

Posiedzenia odbywały się w styczniu, w lutym, kapitał można było podwyższyć bez problemu.

Pandemia stała się wymówką. I to nie pierwszej jakości.

– Były wcześniej co najmniej dwa spotkania, na których stawał projekt uchwały o podwyższeniu kapitału. Prezydent Kielc był gotowy do podjęcia takiej decyzji. A zostało to odrzucone z przyczyn niezależnych do udziałowca mniejszościowego. Ale to nie leży w mojej kompetencji – właściciele o tym decydują.

Panowie Hundsdorfer są właścicielami i członkami rady nadzorczej, więc mogą to komentować w jednej osobie. Ale podkreślam – prezydent Kielc był gotowy do podwyższenia kapitału i w styczniu, i w lutym, zgodnie z wytycznymi Rady Miasta.

W ostatnich dniach na stronie klubu ukazało się oświadczenie podpisane jako słowa właścicieli, ale bez żadnej realnej weryfikacji – bez podpisu odręcznego, bez skanu, tylko w formie elektronicznej. Czy pan, jako członek rady nadzorczej, widział to z pierwszej ręki?

– Nie, nie widziałem. Rozumiem, że to było oświadczenie panów Hundsdorferów jako właścicieli, więc nie mają obowiązku dzielić się z tym z Radą Nadzorczą. Z tego, co wiem, deklarują wsparcie w I lidze, ale słyszałem o tym już ze wcześniejszych rozmów z prezesem.

Jak to będzie wyglądało? Wie pan, to naprawdę szereg pytań… Ja sobie szacuję, że ze względu na prawa telewizyjne i szereg innych czynników, to I liga będzie dla Korony Kielce o 8 milionów złotych uboższa.

Podniesienie kapitału miało dotyczyć dziury wynikającej z braku gry w TOP8 w zeszłym sezonie. Teraz nie dość, że nie ma TOP8, to dodatkowo Korona spada z ligi. Szykuje się dziura budżetowa niebotycznych rozmiarów.

– Tak może być, ale nie wiem – nie dostałem niczego. Wciąż gramy w Ekstraklasie. Spadek stał się faktem w zeszłym tygodniu, ale teraz jest niejako odroczony i wejdzie w życie dopiero po kilku meczach.

Zarząd pewnie zaczął myśleć o finansowaniu na kolejny sezon i musi mieć wiedzę, jak właściciele zapatrują się na ten aspekt sprawy. Czy mają pomysł… To jest skomplikowana sprawa. Zarząd musi przedstawić swoje pomysły.

Dla mnie rzeczą kluczową jest powiedzenie, jak ma wyglądać funkcjonowanie samego klubu – administracji i tak dalej. Od kolegów z różnych klubów słyszę, że wynagrodzenia prezesów w I lidze są rzędu 5-10 tysięcy. To nie jest 20, 30 tysięcy, czy nawet powyżej 10 – rzadko to się zdarza. A tutaj mamy dwóch członków zarządu z grubą kasą.

Na pewno pan słyszał ostatnie wypowiedzi prezesa Krzysztofa Zająca w Canal+, które wśród kibiców wzbudziły nie tyle skrajne emocje, co wręcz czystą złość. Pan Zając był łaskaw stwierdzić, że nie widzi powodu, dla którego miałby opuszczać swoje stanowisko, nawet mimo licznych niepowodzeń. Ma pan jakąś opinię w tej kwestii?

– Ja mam w tym temacie określone zdanie. Ale powiem tak – zaznaczyłem już na antenie TVP, że w biznesie jest tak, iż właściciele stawiają pewne cele. Jeżeli one są nierealizowane, to się podejmuje decyzje biznesowe. One są związane zarówno z ruchami kadrowymi, jak i finansowym czy organizacyjnymi. To się dzieje w każdym przedsiębiorstwie – w każdym.

W klubach weryfikuje się to w sporcie – przez sukcesy sportowe. Ja nie jestem ani, właścicielem, ani nawet posiadaczem praw mniejszościowych, bo one należą do prezydenta. Większościowi udziałowcy będą sobie jednak musieli odpowiedzieć na jedno proste pytanie: czy zostały zweryfikowane cele sportowe, założenia biznesowe i czy jest pomysł na to, jak zapewnić przyszłość w funkcjonowaniu klubu.

Chciałbym, żeby dokonano oceny trzyletniej pracy zarządu – to po pierwsze. Zweryfikowania założeń sportowych i biznesowych, które były postawione, a ponadto pochylenia się nad funkcjonowaniem klubu w przyszłości. To są kluczowe sprawy.

Ani dziennikarze, ani kibice nie mogą mi zarzucić, że zmieniam zdanie. Ja mówię o tym od roku na każdym spotkaniu bez względu na to, jakie mam relacje z właścicielami. Nie wprowadzam zamętu, natomiast mówię, że oczekuję pewnych kwestii opartych na faktach.

Proszę pana, ja jestem adwokatem. Dla mnie się liczą fakty. Fakty. Nie można wiecznie mówić, że coś było, coś się wydarzy, posługiwać się poszlakami…

Jeszcze kilka miesięcy temu prezes Zając został zapytany co w przypadku, gdy spadniemy. Odpowiedź? Nie spadniemy…

– Ja mogę wypowiadać się w imieniu prezydenta, jakie są dla mnie istotne kwestie pod kątem kontroli tego, co zostało zrobione. Natomiast właściciele muszą się wypowiedzieć o trzech ważnych kwestiach – zrealizowania celów sportowych i biznesowych, polityki kadrowej na przyszłość i finansowania klubu. Jeśli to zostanie zrobione, to wszyscy będziemy mieli pełną wiedzę – Rada Nadzorcza, dziennikarze i przede wszystkich kibice.

Mówił pan, że informacje o planach biznesowych ma pan od prezesa Zająca. To oznacza, że z pozostałymi członkami rady nadzorczej kontaktu pan nie posiada?

– Nie, nie – posiadam. Należy przyjąć precyzyjnie, że w większości mamy problem z transportem. W okresie pandemii mieliśmy kontakt mailowy, ogółem rzecz biorąc zdalny. Nie mogę powiedzieć, że mi nie odpowiadają czy kontakt jest utrudniony.

Natomiast z natury rzeczy mam o wiele częstszy kontakt z prezesem Zającem. On jest na miejscu, zawsze mogę do niego zadzwonić celem uzyskania informacji. Nigdy nie zdarzyło się tak, by mi w jakiś mocny sposób odmawiał. Czasami co najwyżej zaznaczał, że jeszcze nad czymś pracują. No ale rozumiem, że to natura przygotowywania planów.

Nie mam jednak zastrzeżeń do relacji z Hundsdorferami czy zarządem. Ale nie o to chodzi. Dzisiaj liczy się ocena przyszłości – ocena sportowa oraz biznesowa i plany finansowe.

Powiem panu więcej: nikt na razie – podkreślam: NIKT – nie pochylił się nad tym, jak będzie wyglądała przyszłość Korony Kielce w I lidze. Prawa, transmisje, finansowanie… Już gdzieś czytałem, że Piotrek Dulnik z Suzuki zaznaczał, że szczebel niżej nie jest finansowany tak samo.

Jasna sprawa – koszty przecież podobne, a wpływy nieporównywalnie mniejsze.

– No właśnie. I w tym cała rzecz. W normalnych spółkach jest tak, że zarząd przedstawia swoje założenia i strategie Radzie Nadzorczej, a ona opiniuje i przyjmuje albo nie. I dalej przekazuje właścicielom. Oczywiście oni pierwszorzędnie muszą powiedzieć, czy chcą dalej wiązać przyszłość z tym zarządem na podstawie wyników.

A wyniki jakie są, takie są – każdy widzi.

Marcin Długosz
Marcin Długosz
Od dziecka chciałem być blisko Korony Kielce i udało mi się to osiągnąć. Pracuję przy klubie odkąd mam 16 lat - najpierw jako dziennikarz CKsport, potem członek Biura Prasowego od lutego 2016 do marca 2018, a jeszcze później jako redaktor naczelny CKsport. Z Mateuszem Żelaznym skomentowałem też dziesiątki meczów Korony w radiu eM. Obecnie mieszkam w Warszawie i jestem częścią działu sportowego Super Expressu. Klub to dobro wspólne każdej osoby o żółto-czerwonym sercu - jeśli tylko mogę jakoś pomóc, to nie może mnie tu zabraknąć!

Ostatnie artykuły

#WalczyszKorono 2 (wideo)

Pierwsza odsłona tej akcji zakończyła się sporym sukcesem… Mówią, że drugie części zawsze wychodzą gorzej i to zwykle odgrzewane kotlety… W tym...

Budzimy się! Czas na #WalczyszKorono 2!

Do startu rozgrywek I ligi pozostało już tylko kilka dni. Przed Koroną Kielce prestiżowe starcie z Widzewem Łódź, a my mamy wrażenie, że...

Sztuka pożegnań – pięta achillesowa w Koronie

Tekst o odejściu z Korony Mateusza „Rooneya” Bukłata okazał się być - póki co - najbardziej poczytnym w krótkiej historii www.bandaswirow.com, odbił...

Mateusz Bukłat odszedł z Korony… „Rooney” – dziękujemy za WSZYSTKO!

Mati, „Pan Bu”, „Bunio”, po prostu „Rooney”! Od 1 stycznia 2021 roku swoją 10-letnią pracę dla klubu zakończył Mateusz Bukłat - jedna...

Powiązane artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj