Nieźle, ale mogło być lepiej. Korona zmienia prezesa

Krok po kroku, kamyczek po kamyczku forsowane są kolejne zmiany konieczne do przejęcia przez miasto kontroli w Koronie. Wczoraj spadła głowa (przynajmniej w prezesowskim wydaniu) Marka Paprockiego. Odpowiedzialny jest już ktoś inny i warto, żeby teraz wrzucił wyższy bieg, bo czasu na ślimaczenie się zmarnowaliśmy aż nadto.

Nie będę przytaczał tutaj treści komunikatu, bo już pewnie bardzo dobrze go znacie. Jeśli nie, to służę odpowiednim linkiem. Z grubsza wygląda to tak: Marek Paprocki siada na ławkę, w jego miejsce tymczasowo wskakuje doradca Bogdana Wenty, adwokat Sławomir Gierada. Do pomocy Piotr Dulnik zaproponował mu niejakiego Łukasza Jabłońskiego w roli prokurenta.

Sławomir Gierada fot. Urząd Marszałkowski

I tutaj będę szczery.

Gdyby Rada Nadzorcza składała się tylko z ludzi Bogdana Wenty wytyczanych – nie ma się co oszukiwać – partyjnym kluczem i gdyby w poniedziałek poczęstowano nas informacją tylko na temat p.o. prezesa, bez osoby pana Jabłońskiego, to zostałoby nam tylko – mówiąc za Michałem Probierzem – pierdolnąć szklankę czegoś mocniejszego. Na szczęście w tym całym bałaganie jest jeszcze Piotr Dulnik, któremu ewidentnie zależy na tym, żeby Korona zaczęła wyglądać na poważny klub, a nie narzędzie do rozgrywania własnych interesów.

Oczywiście nie mam zamiaru odbierać kompetencji panom Gieradzie i Kilarskiemu. Być może są jedynymi osobami w układzie solarnym, które są w stanie dzwignąć zasiadanie w Radzie Nadzorczej pierwszoligowego klubu. Niemniej jednak za czasów miejskich w wydaniu sympatycznego pana z wąsem, mieliśmy ten sam klucz – “Tego znam, to mój ziomo od zarania dziejów. Nada się”. Jak się to skończyło każdy pamięta, zresztą myślę że najlepiej pamięta to sam Wojciech Lubawski, który do końca życia będzie musiał mierzyć się z kacem, po tym jak okazało się, że jego zaufany kumpel latami nabijał go w butelkę.

I choćby z tego powodu należało uciec od tej kalki. A jeśli nie, to zwyczajnie z powodów czysto wizerunkowych. Należało usiąść, przeanalizować i odpuścić sobie opcje, które naturalnie kojarzą się z nepotyzmem. Chociażby po to, żeby uniknąć takich wojenek.

Niestety dwór obecnego prezydenta ma wyjątkową umiejętność pakowania się w niepotrzebne wątki. Pominąwszy kwestie ogólnej polityki, które na tym portalu nas nie interesują, zerkamy tylko na sprawę Korony. Widzimy tutaj Wentę ciągle pod prądem. Wszystko zaczęło się od usunięcia z rady nadzorczej Artura Sobolewskiego. Facet naprawdę dobrze sprawdzał się na stanowisku, na dodatek strona niemiecka świetnie się z nim dogadywała. Chodzą nawet słuchy, że Niemcy  prosili, żeby zostawić go z tego powodu przy klubie. Bezskutecznie. Głowa spadła, bo “nie nasz”. Potem mieliśmy całą sądową przepychankę z zawiadomieniem o możliwości popełnienia przestępstwa przy sprzedaży klubu. Oczywiście było to czysto polityczne zagranie wymierzone w poprzednika, które rykoszetem tak rozwścieczyło Hunsdorferów, że ci omal nie zaorali Korony. Ostatecznie okazało się, że i tutaj Bogdan Wenta przestrzelił, bo sąd postępowanie umorzył. Dalej dostaliśmy serial z przejęciem klubu i prawie trzymiesięczną, totalnie niezrozumiałą stagnację po uzyskanej w bólach zgodzie radnych. Teraz zamiast uciec od podejrzeń i ploteczek, obsadza się klub swoimi, tak że gdzieś z tyłu głowy, każdemu pojawia się znak zapytania, czy aby nie wpadamy w kolejny układ. Nienajlepiej w tym wszystkim świadczy też o prezydencie fakt, że mimo posiadanej od miesięcy wiedzy o rychłym przejęciu klubu, nie przygotował sobie żadnych personaliów i dzisiaj musi się ratować tymczasowym prezesem.

Nie zrozummy się źle. Ja naprawdę doceniam to, że prezydent Wenta zdecydował się ratować klub. Był w niełatwej sytuacji, w której bez względu na podjętą decyzje, dostałby po głowie. Nie przypisuje mu też żadnych złych intencji. Po prostu mam wrażenie, że facet wkroczył do polityki z gracją zawodnika piłki ręcznej, a w tym świecie niestety sprawdza się to równie dobrze, co wjechanie do salonu buldożerem.

Pomarudziłem nieco, więc do pozytywów.

Na szczęście jak wspomniałem jest w tym całym biznesie człowiek z zewnątrz. Gość któremu ewidentnie zależy tylko na tym, żeby zrobić fajny sportowy projekt (zresztą nie jeden, bo też w poniedziałek Dulnik dopinał szczegóły sponsoringu w Koronie Handball). Piotr Dulnik trzyma nad wszystkim pieczę i najlepiej świadczy o tym powołanie prokurenta. Podejrzewam zresztą, że Łukasz Jabłoński – facet z naprawdę ładnym biznesowym CV – jest docelowym prezesem klubu. Posada prokurenta ma go tylko do tej roli przygotować. Teraz trzeba trzymać kciuki za sporządzenie fajnego planu naprawczego, który zacznie stawiać klub na nogi pod kątem finansowym oraz za przewietrzenie personalne, bo na dwójce gagatków Zając – Paprocki, skończyć się nie powinno.

W poniedziałek zapowiedziano też dokładny audyt. Wiadomo – najlepiej uczyć się na błędach, a w tym wypadku naprawdę wystarczy doświadczenie wyniesione z Monopoly, żeby po analizie papierów dostępnych na stronie UM stwierdzić, że z tym zarządzaniem jednak było coś nie tak. Audyt pozwoli zatem nie powielać zającowych błędów i rozrysować finansową kampanię na rozmiar buta Korony. Przy tym wszystkim może też obnażyć nieprawidłowości – jeśli takie były – więc nowy prezes odważnie zapowiedział w rozmowie telefonicznej, którą z nim przeprowadziłem, że gdyby coś takiego wyszło, nie zawaha się zapukać do odpowiednich organów. Trzymam za słowo. 

Na koniec kwestia nieoczywista. Dziś trochę mocniej poczuliśmy grunt pod stopami. Poczuł go też zapewne i trener Bartoszek, wraz ze swoimi ludźmi. Akurat zbiegło się to w czasie z lekką poprawą stylu gry. Takie informacje jak wczorajsza mogą tylko zdjąć resztkę poza piłkarskich trosk z głównych aktorów tego rozgrywanego rękami innych dramatu i podziałać pozytywnie. Oby tak było.

Podsumowując jednym zdaniem – mogło być lepiej, ale jest naprawdę nieźle.

Mateusz Żelazny
Mateusz Żelazny
Niektórzy znają tylko mój głos, inni kojarzą mnie z wizji. Każdy jednak wie, że mam żółto-czerwone serce. Od prawie dekady komentuję mecze Korony na antenie radia eM. Od 2017 roku ponownie pracuję w Telewizji Polskiej, gdzie poza innymi obowiązkami, mówię o Koronie i współtworzę Magazyn Sportowy. Kiedyś pisałem dla Przeglądu Sportowego - dziś, ku rozpaczy niektórych, piszę głównie na Twitterze oraz od niedawna tutaj. Poza tym piłkę znam na wylot. Zwiedziłem większość boisk i stadionów regionu jako zawodnik i sędzia.

Ostatnie artykuły

#NoweOtwarcie to…? 2/2 – dłuższe wypowiedzi

Wczoraj na naszej stronie opublikowaliśmy pierwszą część pomysłów zaprezentowanych przez kibiców Korony Kielce. Dziś pora zaprezentować drugi artykuł, zawierający dłuższe przemyślenia "Żółto-czerwonych" fanów...

#NoweOtwarcie to…? Cz. 1/2 – Twitter i krótsze wypowiedzi

Gdy parę dni temu w internecie została zainicjowana akcja #NoweOtwarcie, mało kto mógł się spodziewać, że spotka się ona z aż takim...

Jacek, królu złoty – wróciłeś!

Przed obecnym sezonem niektórzy żywili nadzieję, że będzie w klubie pewna osoba, która zamknie usta wszystkim krytykom. Człowieka, o którym mówiono, nie...

„Wysokie” wynagrodzenie nowego prezesa Korony. Wy tak na poważnie?

W ostatnich dniach w przestrzeni medialnej, a także na sesji Rady Miasta, podniosło się larum dotyczące wynagrodzenia nowego prezesa Korony Kielce. Polityczne...

Powiązane artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj