Lech: W Kielcach niepotrzebnie się „grzałem”

Korona Kielce jest w przededniu inauguracji Fortuna 1. Ligi. Na tym szczeblu kielczanie grali ostatnio wiele lat temu, bo w sezonie 2008/2009. O specyfikę tych rozgrywek postanowiliśmy zapytać Grzegorza Lecha, który ma za sobą wiele lat w I lidze. Nie zabrakło także pytań o Koronę – jak się okazuje, popularny „Lesiu” z perspektywy lat wiele wyciągnął z doświadczeń w Kielcach. Zapraszamy!

– Na szczeblu pierwszoligowym rozegrałeś wiele sezonów, kto jak nie Ty potrafi lepiej scharakteryzować te rozgrywki? Czego może spodziewać się Korona w I lidze?

Charakterystyka? Na pewno nieobliczalna liga, w żadnym ze spotkań nie można wskazać 100-procentowego faworyta. Mimo że grają na tym poziomie zawodnicy z dobrym CV i wieloletnim doświadczeniem w Ekstraklasie to ta liga czasami potrafi szybko zweryfikować i pokazać swoją siłę. Na pewno Korona będzie musiała szybko się przestawić na te pierwszoligowe tory. Drużyny, które spadają z Ekstraklasy mają na początku duże problemy, bo wszyscy chcą bić spadkowicza i dobrze na jego tle się pokazać. Te mecze zawsze są bardzo ekscytujące i ciężkie dla byłych ekstraklasowiczów.

– Prawdą jest, że w tej lidze głównie dominuje przygotowanie fizyczne i cechy wolicjonalne?

Cechy wolicjonalne są bardzo ważne w tej lidze, bo wiele można tym zyskać, ale to jest przecież fundament każdego sportu. Czy drużyny techniczne sobie nie poradzą? Myślę, że jeśli w zespole jest odpowiednia jakość, dobre nastawienie i organizacja gry to taki klub z powodzeniem może walczyć o wysokie cele w I lidze.

– A czy można wskazać jedyną słuszną drogę budowania zespołu w I lidze? Drogę, której efektem będzie awans do Ekstraklasy.

Wydaje się, że mieszanka młodości z doświadczeniem to słuszny sposób na budowanie drużyny w I lidze. Przykładem są Warta Poznań i Stal Mielec, ktore z takimi zespołami awansowały do Ekstraklasy. To też pokazuje tę nieobliczalność – Warta w tamtym roku na pierwszy obóz przed ligą pojechała w 14 zawodników, a teraz są w Ekstraklasie. Stomil to też dobry przykład – przez wiele lat w wielkim kryzysie, skazani na spadek, a mimo tego zawsze udawało się w tej lidze utrzymać.

fot. www.stomilolsztyn.com

Które drużyny według Ciebie są faworytami do awansu?

Wczoraj były akurat dwa mecze tych zespołów, ale już przed startem ligi uważałem, ze ŁKS i Arka to główni faworyci do awansu. Łodzianie, będąc jeszcze w Ekstraklasie, zrobili bardzo świadome transfery, budując już młodzieżowców na nowy sezon. ŁKS wydaje się być silną drużyną, jest fajna mieszanka w zespole, dobry sztab szkoleniowy, kibice – w Łodzi mają wszystko, by walczyć o awans. A w Arce po spadku i przejęciu klubu przez Jarosława Kołakowskiego widać dobre transfery doświadczonych zawodników z Ekstraklasy i I ligi. Co więcej, ci piłkarze są jeszcze głodni sukcesów i chcą szybko wrócić na najwyższy szczebel. Reszta ligi będzie za nimi goniła, reforma rozgrywek pokazała, że każdy zespół chce znaleźć się w barażach, by móc walczyć o Ekstraklasę.

– Na co stać Stomil w tym sezonie? I jakie są Twoje indywidualne cele?

Stomil został bardzo odmłodzony, w klubie zaczął funkcjonować inny model, pojawiło się wielu zawodników z innych krajów, ale na tylu młodych, że chcą się pokazać i pomóc klubowi w procesie, który został wdrożony po utrzymaniu w ostatnim sezonie. Dlatego też nie wiadomo na co nas stać. Jeśli chodzi o mnie to po tylu latach w zespole moja piłkarska przygoda powoli dobiega końca, ale chciałbym nadal uczestniczyć w budowaniu tego klubu, jestem związany sentymentalnie ze Stomilem. Biorąc pod uwagę wiele historii, które się tu przeszło, to głęboko w sercu mam ten klub i mam nadzieję mu niebawem pomagać na innych etapach budowania. Póki co chcę jednak jeszcze wrócić do zdrowia i spróbować powalczyć na boisku.

– A z perspektywy lat jak oceniasz swoją karierę po odejściu z Korony? Na długo zakotwiczyłeś w Stomilu, stając się tam żywą legendą. A przecież z tym klubem w wieku 17 lat debiutowałeś jeszcze w Ekstraklasie – to chyba fajna historia?

Na pewno po przejściu z Korony do Stomilu ten pobyt w Kielcach uświadomił mi wiele rzeczy, pokazał braki, nad którymi, pomimo 30 lat, mogłem pracować. Starałem się to udoskonalać i w pewnym momencie przyniosło mi to wiele korzyści oraz dobrą formę. Żałuję trochę tych lat, w których biliśmy się o utrzymanie w I lidze, bo mieliśmy potencjał sportowy, a przy dobrej organizacji klubu mogliśmy, nie boję się tego mówić, walczyć o awans. Zawsze jednak coś się musiało wydarzyć, kluczowi zawodnicy odchodzili i nie mogliśmy bić się o wysokie cele. Później ci piłkarze z powodzeniem występowali w innych, lepiej zorganizowanych klubach. Na szczęście dzięki aktywności lokalnej społeczności i inicjatywie wielu osób, udało się doprowadzić do momentu, że nie musimy się już bić o byt klubu, jest stabilnie i organizacyjnie można patrzeć w przyszłość, a nie tylko stać nad przepaścią.

fot. Patryk Ptak

– A pobyt w Kielcach? Wyczuwam lekki niedosyt związany z historią w Koronie?

Jest niedosyt odnośnie mojej osoby. Bardzo chciałem się pokazać w Ekstraklasie, czekałem długo na powrót, bo debiutowałem mając 17 lat i potem 10 lat dążyłem do tego, żeby podpisać kontrakt na najwyższym szczeblu. Będąc w Koronie, chciałem wykorzystać ten czas na maksa, do wszystkiego podchodziłem poważnie i bardzo chciałem się pokazać z jak najlepszej strony. Zabrakło cierpliwości i luzu, który dałby mi spokój, by zaprezentować swoje umiejętności w 100%. Dodatkowo też szwankowało przygotowanie motoryczne, które można było poprawiać, a człowiek nie miał wówczas tej świadomości. Po spełnieniu tych składowych byłbym pewnie lepiej zapamiętany w Koronie. Miałem dużą rywalizację, ja chciałem grać za wszelką cenę, czasami człowiek uważał, że na to zasługuje, a nie dostawał szansy. Niepotrzebnie się grzałem i to nie wpływało dobrze na moją formę na boisku. Dlatego z historii w Kielcach wyciągnąłem ten większy spokój na przyszłość.

– Czyli, jak rozumiem, z niecierpliwością czekasz teraz na spotkanie z Koroną i spotkanie z dawnymi kolegami? Choć z tamtego czasu w drużynie jest już chyba tylko Jacek Kiełb.

Teraz w Kielcach wszystko się zmieniło. Widzę tylko, że kitman i kiero cały czas ci sami. Wrócił jeszcze Jacek, ale po starej kadrze mało co zostało. Korona poszła swoją drogą, chciała wprowadzić polotu w formie obcokrajowców i szkoda, że tak się to skończyło. W tym roku w I lidze są dwa zespoły, które spadły z Ekstraklasy, a w których grałem (Korona i Arka – przyp. red.), więc będzie to dla mnie powrót sentymentalny. Nie życzyłem tym drużynom, żeby tak się to skończyło, chciałem je nadal śledzić w Ekstraklasie, ale życie napisało taki scenariusz, że być może zagramy przeciwko sobie. Czekam na te mecze, już patrzyłem w kalendarzu, kiedy to nastąpi. Ja muszę teraz tylko zadbać o swoje zdrowie, żebym był do dyspozycji sztabu i mógł się potem pokazać na boisku w tych spotkaniach.

Michał Siejak
Michał Siejak
Na pierwszym meczu Korony pojawiłem się w 1998 roku i od tej pory wszystko się zaczęło... Działalność medialną wokół klubu rozpocząłem w 2007 roku, kiedy to przez 4 lata współprowadziłem portale kibiców - KoronaKielce.net i MKS-Korona-Kielce.pl, działając jednocześnie w SKKK "Złocisto Krwiści". W latach 2011-2019 tworzyłem telewizję klubową Korona TV. Teraz koroniarsko udzielam się na kanale Siejo TV na YouTube, w audycji "To My Scyzory" w Weszło FM i na portalu bandaswirow.com. Zawodowo realizuję materiały wideo dla Canal + Sport i kilku innych projektów.

Ostatnie artykuły

#NoweOtwarcie to…? 2/2 – dłuższe wypowiedzi

Wczoraj na naszej stronie opublikowaliśmy pierwszą część pomysłów zaprezentowanych przez kibiców Korony Kielce. Dziś pora zaprezentować drugi artykuł, zawierający dłuższe przemyślenia "Żółto-czerwonych" fanów...

#NoweOtwarcie to…? Cz. 1/2 – Twitter i krótsze wypowiedzi

Gdy parę dni temu w internecie została zainicjowana akcja #NoweOtwarcie, mało kto mógł się spodziewać, że spotka się ona z aż takim...

Jacek, królu złoty – wróciłeś!

Przed obecnym sezonem niektórzy żywili nadzieję, że będzie w klubie pewna osoba, która zamknie usta wszystkim krytykom. Człowieka, o którym mówiono, nie...

„Wysokie” wynagrodzenie nowego prezesa Korony. Wy tak na poważnie?

W ostatnich dniach w przestrzeni medialnej, a także na sesji Rady Miasta, podniosło się larum dotyczące wynagrodzenia nowego prezesa Korony Kielce. Polityczne...

Powiązane artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj