Kibice zderzą się z inną rzeczywistością

Jeden z symboli ekstraklasowej Korony Kielce, Zbigniew Małkowski, od nowego sezonu będzie pracował w najwyższej klasie rozgrywkowej – zamienił akademię Rakowa Częstochowa na sztab szkoleniowy Podbeskidzia Bielsko-Biała. Ale przy tym cały czas śledzi co dzieje się przy Ściegiennego. – Kibice Korony na pewno muszą zachować cierpliwość. Zderzą się z inną rzeczywistością, to będzie całkowicie inne granie – zapowiada legenda kieleckiej bramki w rozmowie z naszym portalem.

To na początek ogólnie – jak oceniasz to co się dzieje teraz wokół Korony?

– Powiem tak: Korona swoją historią od powrotu do Ekstraklasy przyzwyczaiła, że co roku lub co pół roku było głośno o funkcjonowaniu klubu. Zawsze był z tym problem i nie dawało to o sobie zapomnieć. To są te same problemy.

Ale teraz pojawili nowi-starzy właściciele, czyli miasto. Moim zdaniem muszą jak najszybciej to wszystko ułożyć i wyczyścić co było złego i starego. Jeżeli jest nowy właściciel to powinno być po nowemu. Ludzie, który zrobili ten bałagan, moim zdaniem nie powinni dostać nowej szansy. Potrzeba nowego rozdania – ci, którzy byli do tej pory, nie sprawdzili się. No i sam fakt, że to powinno wychodzić od nich samych.

Zrobiłem bałagan, nie dałem rady – dziękuję, odchodzę.

Ja pamiętam jak dziś, że prezes Zając rok czy półtora roku temu mówił, że Korona potrzebuje rok lub półtora, żeby się samofinansować. I nagle się okazuje, że nie dość, że sama się nie finansuje, to są narobione problemy z długami. Nikt by nawet nie pomyślał, że chodzi o takie kwoty.

Klub stawia teraz nieco na piłkarzy, którzy w Kielcach dobrze się kojarzą. Testowano Krzysztofa Kiercza, zatrudniono Rafała Grzelaka.

Jeśli chodzi o kwestie PR, to na pewno są to fajne ruchy. Jeśli chodzi o wynik sportowy – nie wiem. To zweryfikuje dopiero liga. Może być jak z Jackiem Kiełbem – on ma Koronę w sercu, kibice go kochają i jakby prześledzić jego karierę to najlepsze mecze rozgrywał dla Korony. I może po części to analizując klub chce pójść tą drogą. Ale czy to się sprawdzi? Nie wiem.

Można powiedzieć, że to są zawodnicy po przejściach, ale raczej takich, które chluby nie przynoszą. Trener jednak zna to wszystko lepiej i to on ma koncepcję budowania. Daj Boże, żeby zawodnicy się odnaleźli i dali pozytywny impuls, aby Korona pięła się w górę. Aczkolwiek czy aż do awansu? Nie wiem.

Trener Bartoszek nie tak dawno powiedział, że plan dwuletni to najlepszy możliwy scenariusz pod kątem powrotu do Ekstraklasy.

Trzeba odbudować Koronę, atmosferę wokół klubu. To też może być zagranie PR, żeby nikt nie brał Korony pod uwagę w kontekście awansu. Nie ukrywajmy – I liga nie jest łatwa, potrzebujesz zespołu w zasadzie gotowego na Ekstraklasę, aby powalczyć o awans. Nie wiadomo jak z zasadami, barażami, to wszystko się zmienia w zasadzie co roku. Do tego doszła pandemia i trenerem oraz klubom trudno planować.

Może być też tak, że niezgrana jeszcze ekipa zacznie sezon dajmy na to od trzech porażek. Klucz leży w cierpliwości?

Wtedy się zacznie robić gorąco… I też trudno o tym mówić. Zawieszenie w kwestii nowego zarządu klubu również nie sprzyja pracy trenera. On chce wiedzieć na czym stoi, z kim ma współpracować. Dziś go zapewniają, że ma dwa lata i spokój, a za cztery tygodnie zmienią się władze i powiedzą, że żądają natychmiastowego efektu. Trener Bartoszek w 2017 roku przekonał się zresztą o czymś takim jak nikt inny.

Kibice na pewno muszą zachować cierpliwość. Zderzą się z inną rzeczywistością, to będzie całkowicie inne granie. Niektórzy będą chcieli coś Koronie udowodnić. Poza tym to nie to co kiedyś – kluby w I lidze są zorganizowane, poukładane. Są marki z historią w Ekstraklasie jak Widzew, ŁKS, Arka, Miedź, Górnik Łęczna. Jak się tak na to spojrzy to kandydatów do miejsca w czołówce jest bardzo dużo. Ta liga będzie naprawdę ciekawa. Śmiem twierdzić, że nie stanie może na takim poziomie jak Ekstraklasa, ale na pewno ten poziom się dużo podwyższy.

Opowiedz jeszcze o swojej przygodzie w akademii Rakowa i decyzji o odejściu na stanowiska trenera bramkarzy do Podbeskidzia.

Z dyrektorem Śledziem z akademii Rakowa poznaliśmy się jeszcze w reprezentacji Polski U-16. Jak zostałem zwolniony z Widzewa to sobie pomyślałem, że kurczę – Częstochowa niedaleko, a dyrektor Śledź tam pracuje. Zobaczę jak to wygląda od środka, a chłopaki mówili, że najwyższy poziom. Pojechałem na staż i na dzień dobry usłyszałem miłe słowa. Powiedzieli mi, żebym od razu przyzwyczajał się do pracy – sam byłem zaskoczony.

Dużo mi dało te pół roku, sporo się nauczyłem i wyciągnąłem od obecnych tam trenerów, oni ode mnie też. Mówię o tym doświadczeniu w samych superlatywach. Ale ja zawsze gram w otwarte karty – po tylu latach gry w Ekstraklasie chciało się pracy w tej lidze.

W momencie zapytania z Bielska-Białej dyrektor Śledź powiedział mi: „Zbysiu, porozmawiaj. Jak się dogadasz to się dogadasz, jeśli nie to pracujesz dalej u mnie”. A najfajniejsze i tak były słowa: „Zbysiu, trenerka jest jaka jest. Do Rakowa możesz wrócić w każdej chwili”. Swoją półroczną pracą wywarłem dobre wrażenie.

Nie ukrywam, że super się poczułem także gdy pisali do mnie rodzice bramkarzy pytając, kto teraz poprowadzi ich synów. To bardzo miłe. A przecież z powodu pandemii treningi przez trzy miesiące odbywały się w formie internetowej.

Zamierzasz wpadać na Ściegiennego na mecze Korony w I lidze?

Będę miał teraz więcej obowiązków, bo to Ekstraklasa i klub, który po czterech latach absencji chce zaistnieć i dobrze się pokazać. Jeśli jednak terminy meczów Podbeskidzia i Korony nie będą kolidowały to jak najbardziej. Z Kielc się nie wyprowadziłem i choć obecnie tam bardziej pomieszkuję niż mieszkam, to jestem z tym miastem związany. Sam dobrze wiesz, że jeśli tylko pozwalał czas to pokazywałem się na meczach.

Mimo takiego a nie innego rozstania z Koroną, to siedem i pół roku nie da się wymazać z życia. Każdemu powtarzam, że staram się utożsamiać z miejscem pracy. Nawet jeżeli po części ktoś mnie krzywdził, to do klubu nie mam zadry. Do ludzi? Ok. Ale nie do klubu.

Życie takie jest i hartuje!

Marcin Długosz
Marcin Długosz
Od dziecka chciałem być blisko Korony Kielce i udało mi się to osiągnąć. Pracuję przy klubie odkąd mam 16 lat - najpierw jako dziennikarz CKsport, potem członek Biura Prasowego od lutego 2016 do marca 2018, a jeszcze później jako redaktor naczelny CKsport. Z Mateuszem Żelaznym skomentowałem też dziesiątki meczów Korony w radiu eM. Obecnie mieszkam w Warszawie i jestem częścią działu sportowego Super Expressu. Klub to dobro wspólne każdej osoby o żółto-czerwonym sercu - jeśli tylko mogę jakoś pomóc, to nie może mnie tu zabraknąć!

Ostatnie artykuły

#WalczyszKorono 2 (wideo)

Pierwsza odsłona tej akcji zakończyła się sporym sukcesem… Mówią, że drugie części zawsze wychodzą gorzej i to zwykle odgrzewane kotlety… W tym...

Budzimy się! Czas na #WalczyszKorono 2!

Do startu rozgrywek I ligi pozostało już tylko kilka dni. Przed Koroną Kielce prestiżowe starcie z Widzewem Łódź, a my mamy wrażenie, że...

Sztuka pożegnań – pięta achillesowa w Koronie

Tekst o odejściu z Korony Mateusza „Rooneya” Bukłata okazał się być - póki co - najbardziej poczytnym w krótkiej historii www.bandaswirow.com, odbił...

Mateusz Bukłat odszedł z Korony… „Rooney” – dziękujemy za WSZYSTKO!

Mati, „Pan Bu”, „Bunio”, po prostu „Rooney”! Od 1 stycznia 2021 roku swoją 10-letnią pracę dla klubu zakończył Mateusz Bukłat - jedna...

Powiązane artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj