Głos trybun: Krótka rozprawka o tożsamości

Idol. Ktoś komu bezgranicznie ufasz, a kogo nie znasz osobiście. Chcesz być jak on i tam gdzie on. Jest jakoś lato. Rok chyba 2000. Mam z 10 lat. Dojeżdżamy z ojcem na stadion przy Wojtka Szczepaniaka pod koniec meczu z drugiego końca miasta przez tragiczne połączenie autobusowe. To pamiętam.

Obserwuję boisko, ale niewiele widzę, bo jestem za mały, a przy ogrodzeniu stoi pełno ludzi. Nagle rzut rożny po mojej stronie. Zostało ze 3 minuty do końca. Idzie dośrodkowanie. Widzę tylko tę jedną nogę Marka Gołąbka, która wydaje się być 3 metry nad poprzeczką i która pakuje piłkę do bramki przeciwnika. Wydaje mi się, że to była Tomasovia, ale ręki nie dam sobie uciąć. Wrzawa, krzyki, radość. Chyba wtedy to poczułem. 

Koronie kibicuję 20 lat. W tym roku jubileusz. W każdym z sezonów miałem swojego faworyta lub faworytów, przez których utożsamiałem się z klubem. Nie wszystkich już pamiętam, ale ich miałem. Zawodnika lub zawodników, którzy mnie czymś urzekli.

Pierwszym niewątpliwie był Marek Gołąbek. Wielki, potężny, rudowłosy chłop, którego nie dało się zniszczyć. To była potęga. Po którymś ze spotkań przybił mi bułę. Piątkę po prostu. Uwierzycie mi lub nie, ale nie umyłem tej ręki przez tydzień. TYDZIEŃ. Kolejnym z moich wielkich idoli był Jakub Grzegorzewski. Miał fajne buty do grania. I serio to też był powód, dla którego go lubiłem. Byłem młody i takie szczegóły też miały na to wpływ. Chyba każdy utożsamiał się z kapitanem. Bilu. Strzały z dystansu, rzuty wolne, gol na Cracovii. Bajka. Po drodze był jeszcze Marcin Kośmicki. W sumie nie wiem dlaczego go lubiłem. Po prostu i to wystarczyło. Za czasów Kolportera uwielbiałem Macieja Kowalczyka. Świetnie się poruszał po boisku. Mariusza Zganiacza za ten genialny środek pola, który robił. Marcina Kaczmarka za wolnego z Borussią Dortmund, Grześka Piechnę za charakter i Pawła Golańskiego za coś czego mówić nie trzeba. To oni sprawiali, że Korona była czymś więcej niż kopaniem piłki. Chciało się krzyczeć wszystkim dookoła: CHODZĘ NA KORONE!! Co prawda paru zawodników by się jeszcze znalazło, ale kto to wszystko będzie czytał? 

Na Koronie przeżyłem chyba wszystko. I wyniki sportowe i różne sytuacje na trybunach. Począwszy od ganiania się z policją przez zakole na Szczepaniaka, przez rzucanie plastikową butelką w sędziego bocznego po spotkanie na przystanku przy Ściegiennego czterech nabitych pod korek autokarów KSZO po derbach (1:0), a było nas pięciu nastolatków. Po drodze było podobne spotkanie na Kadzielni, tyle że z pięcioma autobusami z Widzewem. Tym razem było nas z ośmiu (też nastolatków). I podobnie jak w poprzedniej sytuacji: dookoła żywej duszy. Wejście na nowy stadion. To było coś pięknego. Nie zapomnę tego do końca życia. 

Mnie nikt nie musi mówić czym jest tożsamość klubowa. Wielu osobom z mojego pokolenia też nie. Ale wiem, że jest bardzo dużo młodych osób, które nigdy tego do Korony nie poczuły. Jeszcze. Usilnie szukają tego cały czas, bez przerwy. Obawiam się, że w najbliższym czasie mogą tego nie znaleźć bez względu na to jaki los nas czeka. 

Tożsamości klubowej nie wolno chować do zajęczej dziury. Nigdy. Ona sprawia, że komuś na tym klubie zależy mimo, że nic z tego nie ma. Nawet jeśli to dopiero poszukiwania, które sprawiają, że po prostu chce się to poczuć po raz pierwszy. 

Zwracam się do młodzieży. Moje pokolenie zeszło na boczne sektory. My swoje zrobiliśmy przez te wszystkie lata w Kielcach. 
TERAZ WASZ CZAS! 

Pikol z rodzinnego

Teksty, które pojawiają się w rubryce „Głos trybun” piszą kibice Korony Kielce i przesyłają na adres redakcji: glos.trybun@bandaswirow.com. Redakcja publikuje je w niezmienionej formie i nie bierze odpowiedzialności za ich treść. Autor wysyłający artykuł akceptuje regulamin i bierze za tekst pełną odpowiedzialność.

Głos Trybun
Głos Trybun
To ja - Wasz głos na tej stronie. Chcesz pogadać z innymi w szerszy sposób o przyszłości klubu? Może coś powspominać? A może tak po ludzku wkurzyła się gra jakiegoś pomocnika lub chcesz docenić postawę bramkarza? Wysyłaj tekst: glos.trybun@bandaswirow.com.

Ostatnie artykuły

Szkoda, że tak późno! Krzysztof Zając nie jest prezesem Korony!

Stało się, to co stać się musiało! Krzysztof Zając nie jest już prezesem Korony Kielce! Jest to konsekwencja czwartkowego przejęcia klubu przez...

W czwartek Korona będzie w rękach miasta. Prezydent Wenta wytypował niespodziewanego prezesa

Wydaje się, że Korona Kielce już za chwileczkę, już za momencik będzie w rękach miasta. W czwartek nastąpi oficjalne podpisanie umowy sprzedaży...

Mecz Pucharu Polski z Arką przełożony, ale Korona już trenuje

Sytuacja epidemiczna w Koronie Kielce powoli wraca do normalności. W środę drużyna wznowiła treningi po 10-dniowej kwarantannie. Z oczywistych względów nie odbędzie...

We wtorek to już na pewno… Będzie kibic zadowolony

To, co miało wydarzyć się w środę, stanie się w przyszły wtorek - takie zapewnienia płyną do nas z kieleckiego ratusza. To...

Powiązane artykuły

2 KOMENTARZE

  1. Nawiazujac do podsumowania to mam wrazenie, ze wlasnie nie do konca jest tak jak pisze autor. Mlodzi zawsze sie jacys znalezli. Mniej czy wiecej, lepsi czy gorsi ale byli i beda a to wlasnie „starzy” kibice mam wrazenie, ze najczesciej odpuszczaja.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj