Głos trybun: Kibicem się jest… A nie bywa

Mój wpis jest kulminacją ciężkiej atmosfery wokół Klubu, która doprowadziła do odejścia Trenera. Nie będę tu pisał ani od ilu lat chodzę na mecze, ani od której ligi zacząłem. Bo nie w tym sens. Będę pisał o kibicach. Starych i młodych. Piknikach i Ultrasach. A raczej tym, co mi przeszkadza W NAS, kibicach Korony Kielce.

To co się działo wokół klubu przez ostatnie klika/kilkanaście/kilkadziesiąt miesięcy każdy widział, każdy odczuł i każdy Z NAS przeżywał. Tu nie ma już nic do dodania. Jednakże, dla pewności, krótkie przypomnienie. Odejście skonfliktowanego ze wszystkimi Gino większość Z NAS przyjęła z ulgą. Pojawił się Trener Smyła, który tchnął w piłkarzy wiarę, że nie są polskim czy zagranicznym szrotem i mogą stworzyć zespół. Następnie pożegnaliśmy Trenera Smyłę i pojawił się Trener Bartoszek. Ten sam, który po huśtawce w decydującym meczu z Termalicą wykręcił najlepszy wynik w historii. Ten sam, który po otrzymaniu tytułu najlepszego trenera Ekstraklasy i zapewnieniach pseudoprezesa o utrzymaniu stanowiska – został zwolniony.

Zatrudnienie Bartoszka rok temu wyglądało jak mały krok w stronę normalności. W stronę Korony, którą każdy chciał oglądać, chociaż większość już wiedziała, że w Niemczech zapadł wyrok i spadek mamy z góry zasądzony. Degradacja przyszła razem z młodzieżą grającą w Ekstraklasie. Przed rozpoczęciem nowego sezonu w I Lidze nie mieliśmy drużyny, nie mieliśmy Prezesa, nie mieliśmy licencji, nie mieliśmy budżetu, a raczej -15 na koncie. Prawie nic nie mieliśmy. Oprócz wiary, że się uda… I się udało. Zespół sklecony na dyktę i klej, budżet pod znakiem zapytania, sztab trenerski złożony z ludzi z „Koroną w sercu”. Trener Bartoszek rozmawiający ze sponsorami, chodzący na Radę Miasta, przekonujący radnych, angażujący się w sprawy, które mógłby na spokojnie olać i nikt by nie miał do niego pretensji. Jednak to robił, chociaż nikt nie prosił.

Od początku było wiadome, że ten sezon jest bardziej na przetrwanie, a nie na powrót do Ekstraklasy. Na budowanie od fundamentów czegoś nowego, a nie na mocarstwowe zapędy. Na budowanie jakiejś nowej (a może i starej) jakości. Były mecze słabe, były mecze średnie, były błędy zawodników. Gra raziła w oczy, ale to były koszty upadku organizacyjnego klubu za poprzednich rządów. Jeśli ktoś myślał, że w tym sezonie będziemy walczyć o Ekstraklasę to widać, że nie zarządzał nigdy zespołem. Ludźmi może tak – zespołem ludzi nie.

I tu pojawiamy się MY – KIBICE. Bierni. Apatyczni. Jak nasze fora zaczęły odwiedzać bandy trolli, jak zaczęło płynąć szambo z komentarzy, jak dominował defetyzm i taka nasza narodowa cebula okraszona januszostwem – tylko nieliczni reagowali. Zamiast temperować zapędy i podkreślać, że możemy się cieszyć grając jednak w I Lidze, a nie okręgówce, pozwoliliśmy przejąć przekaz w mediach ludziom, którzy powinni mieć zakaz korzystania z komputera.

Najlepszy i najnowszy przykład – proszę bardzo. Akcja z wirtualnymi biletami. KIBICE kupują bilety, żeby przy pomocy Klubu wspomóc potrzebujących. Wyjątkowa akcja w środowisku, bo zorganizowana przez Klub i od początku wiadomo na co pójdą pieniądze. W normalnej sytuacji KIBICE chętnie angażują się w akcje charytatywne pomagając osobom w potrzebie. Dodatkowo jest to jasny przekaz dla potencjalnych nowych sponsorów, właścicieli, partnerów biznesowych, że KIBICE przetrwali zawirowania i dalej są. Takie wsparcie i „widoczność” KIBICÓW w Koronie kiedyś była.

Czy nawet akcja pomocy potrzebującym nie jest w stanie wyzwolić W NAS – KIBICACH pozytywnej energii?
Czy potrafiMY jeszcze oddzielić boisko od społeczności?
Czy pamiętamy jeszcze, że Korona bez piłkarzy przetrwa, ale Korona bez KIBICÓW upadnie? Gdzie te górnolotne słowa, że „Korona to MY”?

Podobna akcja miała miejsce w Kielcach kilka miesięcy temu. Ręczni potrzebowali pomocy, klub założył zrzutkę i może nie uzbierał pełnej kwoty, ale był to wyraźny sygnał dla środowiska, że pomimo zamkniętych trybun kibice są i nie pozwolą na upadek. Chwilę potem znalazło się kilka zainteresowanych wsparciem podmiotów i finalnie konkretny sponsor. Czy jeśli w obecnej sytuacji, gdyby Korona założyła zrzutkę, kwota dobiłaby przynajmniej do miliona? Śmiem wątpić.

Zastanawiałem się czy wykupić ten wirtualny bilet, bo w obecnych czasach każdą złotówkę ogląda się dwa razy przed wydaniem, ale dzisiejsza sytuacja pokazała mi, że warto. Warto policzyć się, ilu nas zostało. Komu jeszcze zależy na pozytywnym wizerunku Korony. Pokazaniu, że nie ma nas na stadionie, ale dalej jesteśmy, żyjemy i mamy się dobrze.

Jest już późno, trochę się rozpisałem. Może w niektórych miejscach jestem trochę chaotyczny. Może składnia się nie trzyma, ale przelała się moja czara goryczy, a wkurw na NAS spowodował ten wpis. Parę dni temu z Koroną ze łzami w oczach pożegnał się Trener. Co niespotykane w krajowej piłce, rozstanie przebiegło w normalnych stosunkach, po – wydaje się – dżentelmeńsku, za porozumieniem stron, z pożegnalną konferencją. Nie potrafiMY docenić tego co nam zostało oraz co mamy i zjednoczyć się wokół pozytywnych rzeczy lub osób. A moim zdaniem, mamy co doceniać.

Udało się przetrwać zamiast zbankrutować. Zamiast 5 zawodników mamy skład. Zamiast -15 na koncie mamy już -10. Mamy Prezesa co wygląda na prawdziwego managera, a nie królika wyciągniętego z kapelusza. Mamy I Ligę, a nie okręgówkę. Mamy jakieś perspektywy na Ekstraklasę. Mamy Koronę… Tylko chyba zapomnieliśMY, że kibicem się JEST… A nie bywa.

Trenerze, dziękuję za pomoc w ratowaniu i włożone serce. Dobranoc.

anonimowy_kibic


Teksty, które pojawiają się w rubryce „Głos trybun” piszą kibice Korony Kielce i przesyłają na adres redakcji: glos.trybun@bandaswirow.com. Redakcja publikuje je w niezmienionej formie i nie bierze odpowiedzialności za ich treść. Autor wysyłający artykuł akceptuje regulamin i bierze za tekst pełną odpowiedzialność.

Głos Trybun
Głos Trybun
To ja - Wasz głos na tej stronie. Chcesz pogadać z innymi w szerszy sposób o przyszłości klubu? Może coś powspominać? A może tak po ludzku wkurzyła się gra jakiegoś pomocnika lub chcesz docenić postawę bramkarza? Wysyłaj tekst: glos.trybun@bandaswirow.com.

Ostatnie artykuły

Paweł Golański wraca do Korony!

Paweł Golański, po 6 latach przerwy, wraca do Korony Kielce! Tym razem w roli dyrektora sportowego - "Golo" będzie odpowiedzialny za wizję...

Głos trybun: Kibicem się jest… A nie bywa

Mój wpis jest kulminacją ciężkiej atmosfery wokół Klubu, która doprowadziła do odejścia Trenera. Nie będę tu pisał ani od ilu lat chodzę...

Głos trybun: Korona ma łączyć, a nie dzielić

Widząc co się dzieje wokół mojego ukochanego Klubu, poczułem się zobligowany, żeby wyrazić swoje zdanie na temat ostatnich wydarzeń. Rzadko piszę teksty...

Trenerze Bartoszek – dziękujemy!

Maciej Bartoszek odchodzi z Korony Kielce. Odchodzi z niej, mimo iż tematu jego zwolnienia teoretycznie nie było. Zanim jednak o najbardziej kontrowersyjnej...

Powiązane artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj