2020 to nie był rok pucharowych podbojów Korony…

Kto by jeszcze miesiąc temu pomyślał, że z tak wielkim głodem będziemy oczekiwać meczu Korony w Pucharze Polski? Po niemal miesiącu wymuszonej przerwy, „Żółto-czerwoni” wreszcie wrócili na zielone boiska. I oby były to złe miłego początki.

Poprawne wytypowanie wyjściowego składu przed pucharowym spotkaniem z Arką graniczyło z cudem. Po pierwsze – zespół dopiero co wraca do grania po przerwie spowodowanej zakażeniami koronawirusem. Trener Bartoszek nie ukrywał, że wirus mógł negatywnie wpłynąć na przygotowanie fizyczne części zawodników. Z drugiej strony – przed Koroną nie lada maraton meczowy i wystawiając wyjściową jedenastkę należało umiejętnie szafować rozkładem kadr.

Tym sposobem w pierwszym składzie znalazło się miejsce dla młodych zawodników typu Jakub Osobiński czy Kornel Kordas, a bardziej doświadczeni, jak Jacek Kiełb, Rafał Grzelak i Mateusz Cetnarski usiedli na ławce.

Najbardziej efektowną częścią pierwszej połowy był początek spotkania, gdzie Osobiński już po kilkudziesięciu sekundach musiał interweniować. Chwilę później po rzucie rożnym dobry strzał głową oddał Kordas, a za moment znów byliśmy pod polem karnym Korony, gdzie tylko Maciej Jankowski wie, jakim cudem nie trafił z metra do pustej bramki. Kluczowym momentem pierwszych 45. minut było spóźnione wejście Themistoklisa Tzimopoulosa, który zamiast trafić w piłkę, ostro wszedł w nogi Mateusza Młyńskiego. Niestety – ewidentny rzut karny, który na bramkę zamienił Marcus da Silva. Kielczanie w kolejnych minutach próbowali się odgryzać, ale jeżeli udało się stwarzać jakiekolwiek zagrożenie to tylko po słabej jakości strzałach z dystansu.

Druga odsłona rozpoczęła się od mocnych naporów Arki i tylko refleksowi Jakuba Osobińskiego oraz ponownie nieskuteczności Jankowskiego mogliśmy zawdzięczać, że już wtedy gdynianie nie podwyższyli prowadzenia. W 65. minucie pomocną rękę kielczanom dość niespodziewanie wyciągnął były Koroniarz – Bartosz Kwiecień, który po drugiej żółtej kartce musiał opuścić boisko. Grająca w przewadze Korona już kilkanaście sekund później mogła remisować. Po dośrodkowaniu Jacka Podgórskiego Emile Thiakane tylko nieznacznie chybił po uderzeniu głową – to była zdecydowanie najlepsza sytuacja „Żółto-czerwonych” w tym meczu. I gdy wydawało się, że kielczanie do samego końca będą walczyć choćby o dogrywkę, na 2:0 podwyższył Maciej Jankowski, który miał mnóstwo miejsca w polu karnym, a ponownie nie popisał się Tzimopoulos.

Plusy? Mimo wszystko Jakub Osobiński, który gdy tylko otrzymuje szansę gry w pierwszym składzie, nie zawodzi i jest dobrym zabezpieczeniem Marka Kozioła. Co więcej? Chyba tylko fakt, iż Korona nie będzie już musiała męczyć się w tegorocznej edycji Pucharu Polski. Przypomnijmy – teoretycznie podopieczni Bartoszka tych rozgrywek powinni odpaść już rundę temu, ale w zespole KKS-u Kalisz wystąpił nieuprawniony zawodnik. Trzeba uczciwie przyznać, że w tym momencie chyba nie stać nas na to, by z powodzeniem grać na dwóch frontach. Pora skupić się na lidze.

A ta w najbliższym czasie będzie nadzwyczaj wymagająca – czekają nas trzy mecze w tydzień, w tym dwa wyjazdy. I tylko jakoś tak cicho w trakcie tych spotkań… Ale nie narzekajmy – cieszmy się, że – póki co – będziemy mieli okazję oglądać Koronę tak często.

fot. Korona Kielce

Michał Siejak
Michał Siejak
Na pierwszym meczu Korony pojawiłem się w 1998 roku i od tej pory wszystko się zaczęło... Działalność medialną wokół klubu rozpocząłem w 2007 roku, kiedy to przez 4 lata współprowadziłem portale kibiców - KoronaKielce.net i MKS-Korona-Kielce.pl, działając jednocześnie w SKKK "Złocisto Krwiści". W latach 2011-2019 tworzyłem telewizję klubową Korona TV. Teraz koroniarsko udzielam się na kanale Siejo TV na YouTube, w audycji "To My Scyzory" w Weszło FM i na portalu bandaswirow.com. Zawodowo realizuję materiały wideo dla Canal + Sport i kilku innych projektów.

Ostatnie artykuły

#WalczyszKorono 2 (wideo)

Pierwsza odsłona tej akcji zakończyła się sporym sukcesem… Mówią, że drugie części zawsze wychodzą gorzej i to zwykle odgrzewane kotlety… W tym...

Budzimy się! Czas na #WalczyszKorono 2!

Do startu rozgrywek I ligi pozostało już tylko kilka dni. Przed Koroną Kielce prestiżowe starcie z Widzewem Łódź, a my mamy wrażenie, że...

Sztuka pożegnań – pięta achillesowa w Koronie

Tekst o odejściu z Korony Mateusza „Rooneya” Bukłata okazał się być - póki co - najbardziej poczytnym w krótkiej historii www.bandaswirow.com, odbił...

Mateusz Bukłat odszedł z Korony… „Rooney” – dziękujemy za WSZYSTKO!

Mati, „Pan Bu”, „Bunio”, po prostu „Rooney”! Od 1 stycznia 2021 roku swoją 10-letnią pracę dla klubu zakończył Mateusz Bukłat - jedna...

Powiązane artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj